lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 445

Błeszyńskiego, wysłał do klasztoru, zobowiązawszy go naprzód przysięgą, że wróci sam
dobrowolnie, bez względu na to, jaką odpowiedź przyniesie. Zobowiązał go również
przysięgą, że wystawi potęgę szwedzką i niepodobieństwo oporu. Zakonnik powtórzył
wszystko wiernie, lecz oczy jego mówiły co innego, a w końcu rzekł:
- Lecz życie niżej ceniąc aniżeli dobro Zgromadzenia czekam na postanowienie rady, a co
wy uchwalicie, najwierniej nieprzyjacielowi z powrotem oznajmię.
Kazano mu odpowiedzieć, że zakon pragnie układów, ale nie może wierzyć jenerałowi, który
posłów więzi. Na drugi dzień przyszedł do klasztoru drugi z wysłanych ojców, Małachowski,
i z podobną odszedł odpowiedzią.
Wówczas obaj usłyszeli wyrok śmierci.
Było to w kwaterze Millera w obecności sztabu i znamienitych oficerów. Wszyscy oni
patrzyli pilnie w twarze zakonników, ciekawi, jakie też wyrok wywrze na nich wrażenie, i
z największym zdumieniem ujrzeli na obydwóch radość tak wielką, tak nieziemską, jakby
najwyższe zwiastowano im szczęście. Wybladłe policzki zakonników zarumieniły się nagle,
oczy napełniły się światłem i ojciec Małachowski rzekł drżącym ze wzruszenia głosem:
- Ach! czemuż dzisiaj nie umieramy, skoro ofiarą za Boga i króla paść nam przeznaczono!...
Miller kazał ich natychmiast wyprowadzić. Pozostali oficerowie spoglądali jedni na
drugich, na koniec któryś ozwał się:
- Z podobnym fanatyzmem trudna walka.
A książę Heski na to:
- Podobną wiarę mieli tylko pierwsi chrześcijanie... Toś waćpan chciał rzec?
Następnie zwrócił się do Wrzeszczowicza.
- Panie Weyhard -rzekł - rad bym wiedzieć, co pan myślisz o tych mnichach?
- Nie potrzebuję sobie nimi głowy zaprzątać - odparł zuchwale Wrzeszczowicz -pan jenerał
już o nich pomyślał!
Wtem Sadowski wystąpił na środek izby i stanął przed Millerem.
- Wasza dostojność nie każesz tych mnichów stracić! - rzekł stanowczo.
- A to czemu?
- Dlatego że wówczas o jakichkolwiek układach mowy już nie będzie, że załoga twierdzy
zapłonie zemstą, że ci ludzie prędzej jeden na drugim w takim razie padną, niż się
poddadzą...
- Wittenberg przysyła mi ciężkie działa.
- Wasza dostojność nie uczynisz tego - mówił z mocą Sadowski -gdyż to są posłowie, którzy
w zaufaniu tu przybyli!
- Ja też ich nie na zaufaniu każę powiesić, tylko na szubienicy.
- Echo tego czynu rozlegnie się w całym kraju, wzburzy wszystkie serca i odwróci je od
nas.
- Daj mi waćpan pokój ze swymi echami!... Słyszałem już o nich sto razy.
- Wasza dostojność nie uczynisz tego bez wiedzy jego królewskiej mości!
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional