lektory on-line

Faraon - Strona 437

Natychmiast po wyjeździe Tutmozisa czcigodna pani Nikotris milcząc, z zaciśniętymi z
gniewu ustami, opuściła komnaty syna. A gdy Ramzes chciał ją uspokoić, ostro przerwała mu:
- Źegnam faraona i proszę bogów, ażeby pozwoliły mi jutro powitać cię jeszcze jako
faraona...
- Wątpisz o tym, matko?
- O wszystkim można zwątpić wobec człowieka, który słucha rad szaleńców i zdrajców!..
Rozeszli się oboje zagniewani.
Wkrótce jego świątobliwość odzyskał dobry humor i wesoło rozmawiał z dostojnikami. Ale
już o szóstej począł go trapić niepokój.
- Tutmozis powinien by przysłać do nas gońca... -mówił pan. - Bo jestem pewny, że sprawa,
tak czy owak, już się rozstrzygnęła...
- Tego nie wiem - odparł wielki skarbnik. - Mogli nie znaleźć statków u przewozu... Mogą
w świątyni stawiać opór...
- A gdzie jest ten młody kapłan?... - spytał nagle Hiram.
- Kapłan?... wysłannik zmarłego Samentu?... -powtarzali zmięszani dostojnicy. - To
prawda, gdzie on być może?...
Rozesłano żołnierzy, aby przeszukali ogród. Źołnierze obiegli wszystkie ścieżki, ale
kapłana nie było.
Wypadek ten źle usposobił dostojników. Każdy siedział milcząc, pogrążony w niespokojnych
myślach.
O zachodzie słońca wszedł do komnaty pokojowiec faraona i szepnął, że pani Hebron ciężko
zachorowała i błaga, ażeby jego świątobliwość raczył ją odwiedzić.
Dostojnicy znając stosunek, jaki łączył pana z piękną Hebron, spojrzeli po sobie. Ale gdy
faraon oświadczy zamiar wyjścia na ogród, nie protestowali. Ogród, dzięki gęstym strażom,
był równie bezpieczny jak pałac. Nikt też nie uważał za stosowne choćby z daleka czuwać
nad faraonem wiedząc, że Ramzes nie lubi, ażeby zajmowano się nim w pewnych chwilach.
Gdy pan zniknął w korytarzu, wielki pisarz rzekł do skarbnika:
- Czas wlecze się jak wozy w pustyni. Może Hebron ma wiadomość od Tutmozisa?...
- W tej chwili - odparł skarbnik - jego wyprawa w kilkudziesięciu ludzi na świątynię Ptah
wydaje mi się niepojętym szaleństwem...
- A czy rozsądniej zrobił faraon nad Sodowymi Jeziorami, kiedy całą noc uganiał się za
Tehenną?... - wtrącił Hiram. - Odwaga więcej znaczy aniżeli liczba.
- A ten młody kapłan?... - zapytał skarbnik.
- Przyszedł bez naszej wiedzy i odszedł nie pytając - rzekł Hiram. - Każdy z nas
postępuje jak spiskowiec.
Skarbnik pokręcił głową.
Ramzes szybko przebiegł odległość dzielącą jego willę od pałacyku Tutmozisa. Gdy wszedł
do pokoju, Hebron z płaczem rzuciła mu się na szyję.
- Umieram z trwogi!... - zawołała.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional