lektory on-line

Krzyżacy - Strona 431

powszechnego gwaru zdarzały się chwile ciszy i raz, korzystając z takiej chwili, Zyndram
z Maszkowic, niby to nie wiedząc o niczym, zapytał wielkiego mistrza, czyli poddani we
wszystkich ziemiach bardzo miłują Zakon.
Na co Konrad von Jungingen rzekł:
- Kto miłuje Krzyż, ten i Zakon powinien miłować. Odpowiedź ta podobała się i zakonnikom,
i gościom, więc poczęli go za nią chwalić, ów zaś, ucieszywszy się, tak mówił dalej:
- Kto nam przyjaciel, temu pod nami dobrze, a kto nieprzyjaciel, na tego mamy dwa sposoby,
- Jakież to? - pytał polski rycerz.
- Wasza cześć może nie wiesz, że ja tu z moich komnat schodzę do tego refektarza małymi
schodami w murze, a przy tych schodach jest pewna sklepiona izba, do której gdybym waszą
cześć zaprowadził, poznałbyś pierwszy sposób.
- Jako żywo! - zawołali bracia.
A pan z Maszkowic domyślił się, że mistrz mówi o owej "wieży" pełnej złota, którą się
chlubili Krzyżacy, więc zastanowił się nieco i odpowiedział:
- Niegdyś - hej! okrutnie już temu dawno, pokazał pewien cesarz niemiecki naszemu
posłowi, który zwał się Skarbek, taką komorę i rzekł: "Mam ja twojego pana czym pobić!" A
Skarbek dorzucił ci mu pierścień kosztowny i powiada: "Idź złoto do złota, my Polacy
barziej w żelezie się kochamy..." I wiecie, wasze czeście, co potem było? -potem było
Hundsfeld...
- Co to takiego Hundsfeld? - zapytało kilkunastu naraz rycerzy.
- To - odpowiedział spokojnie Zyndram - takie pole, na którym nikt nie mógł nadążyć
grześć Niemców i grzebli ich w końcu psi.
Więc stropili się bardzo i rycerze, i bracia zakonni, usłyszawszy taką odpowiedź, i nie
wiedzieli, co mają mówić, a Zyndram z Maszkowic rzekł jakby na zakończenie:
- Złotem przeciw żelazu nie wskórasz.
- Ba! - zawołał mistrz - wżdy to nasz drugi sposób - żelazo. Widziałeś wasza cześć na
Przedzamczu płatnerskie majsternie. Kują tam młoty noc i dzień, i takich pancerzy, równie
jak mieczów, na świecie nie masz.
Lecz na to znów Powała z Taczewa wyciągnął rękę ku środkowi stołu, wziął długi na łokieć
i szeroki więcej niż na pół piędzi tasak służący do rąbania mięsa, zwinął go lekko w
trąbkę jak pergamin, podniósł w górę, tak aby wszyscy mogli go widzieć, a potem podał
mistrzowi.
- Jeśli takie i w mieczach żelazo - rzekł - to niewiela nimi dokażecie.
I uśmiechnął się, rad z siebie, a duchowni i świeccy aż popod-nosili się ze swych miejsc
i hurmem zbiegli się do wielkiego mistrza, po czym jeden drugiemu podawał zwinięty w
trąbkę tasak, ale milczeli wszyscy, mając na widok takiej mocy struchlałe w piersiach
serca.
- Na głowę świętego Liboriusza! - zawołał w końcu mistrz -żelazne, panie, macie ręce. A
grafburgundzki dodał:
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional