lektory on-line

Faraon - Strona 431

- I wy pozwalacie na to demoralizowanie pułków?... -zawołał Tutmozis.
- Przecież jego świątobliwość rozkazał nam bronić kapłanów przeciw pospólstwu... - odparł
adiutant.
- Gdyby nam pozwolono zająć świątynie, bylibyśmy w nich od dziesiątej z rana, a
arcykapłani siedzieliby w piwnicach.
W tej chwili oficer dyżurny zawiadomił Tutmozisa, że znowu jakiś kapłan przybyły od
Memfisu chce mówić
z jego świątobliwością.
Tutmozis obejrzał gościa. Był to człowiek jeszcze dość młody z twarzą jakby wyrzeźbioną w
drzewie. Powiedział, że przychodzi do faraona od Samentu.
Ramzes natychmiast przyjął kapłana, który upadłszy na ziemię podał władcy pierścień, na
widok którego faraon pobladł.
- Co to znaczy?... - zapytał pan.
- Samentu nie żyje... - odpowiedział posłannik.
Ramzes przez chwilę nie mógł wydobyć głosu. Wreszcie rzekł:
- Jak się to stało?...
- Zdaje się - mówił kapłan - że Samentu został odkryty w jednej z sal Labiryntu i sam się
otruł, aby uniknąć mąk... I zdaje się, że odkrył go Mefres, przy pomocy jakiegoś Greka,
który ma być bardzo podobny do waszej świątobliwości...
- Znowu Mefres i Lykon!... - zawołał z gniewem Tutmozis. - Panie - zwrócił się do faraona
- czyliż nigdy nie uwolnisz się od tych zdrajców?
Jego świątobliwość znowu zwołał poufną radę do swej komnaty. Wezwał na nią Hirama tudzież
kapłana, który przyszedł z pierścieniem Samentu. Pentuer nie chciał w naradzie przyjmować
udziału, a czcigodna królowa Nikotris sama na nią przyszła.
- Widzę - szepnął Hiram do Tutmozisa - że po wypędzeniu kapłanów baby zaczną rządzić
Egiptem...
Gdy zebrali się dostojnicy, faraon dał głos posłannikowi Samentu. Młody kapłan nie chciał
nic mówić o Labiryncie. Natomiast szeroko rozwodził się nad tym, że świątynia Ptah wcale
nie jest bronioną i że dość byłoby kilkudziesięciu żołnierzy, aby zabrać wszystkich,
którzy w niej się ukrywają.
- Ten człowiek jest zdrajcą!... - krzyknęła królowa.
- Sam kapłan namawia was do gwałtu nad kapłanami...
Ale w twarzy posłannika nie drgnął żaden muskuł.
- Czcigodna pani - odparł - jeżeli Mefres zgubił mego opiekuna i mistrza Samentu, byłbym
psem, gdybym nie szukał zemsty. Śmierć za śmierć...
- Podoba mi się ten młody! - szepnął Hiram.
Rzeczywiście w zebraniu powiało jakby świeższe powietrze. Jenerałowie wyprostowali się,
cywilni dostojnicy patrzyli na kapłana z ciekawością, nawet twarz faraona ożywiła się.
- Nie słuchaj go, synu mój!... - błagała królowa.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional