lektory on-line

Krzyżacy - Strona 427

- Posłowie ostaną jeszcze kilka dni - odpowiedział Zbyszko -bo coraz to do nich ludzie
przychodzą z prośbą o jeńców, którzy na Mazowszu albo w Wielkopolsce na rozboju
schwytani, ale my możem jechać, kiedy chcecie i kiedy poczujecie się w siłach.
W tej chwili wszedł Hlawa.
- Nie wiesz zaś, co tam czynią posłowie? - spytał go stary rycerz.
- Zwiedzają Wysoki Zamek i kościół - odrzekł Czech. -Komtur zamkowy sam ich oprowadza, a
potem pójdą do wielkiego refektarza na obiad, na który i wasze miłości ma mistrz zaprosić.
- A ty coś od rana czynił?
- A ja przypatrywałem się niemieckiej najemnej piechocie, którą kapitanowie ćwiczyli, i
przyrównywałem ją z naszą czeską.
- A ty czeską pamiętasz?
- Wyrostkiem mnie pojmał rycerz Zych ze Zgorzelic, ale pamiętam dobrze, bom od małego był
do takich rzeczy ciekawy.
- No i cóż?
- A nic! Jużci tęga jest krzyżacka piechota i ćwiczona godnie, ale to są woły, a nasi
Czesi wilcy. Gdyby tak przyszło co do czego, to przecie wasze miłoście wiedzą: woły
wilków nie jadają, a wilki okrutnie na wołowinę łakome.
- Prawda jest - rzekł Maćko, który widocznie coś o tym wiedział - kto się o waszych
otrze, to jako od jeża odskoczy.
- W bitwie konny rycerz za dziesięciu piechoty stanie - rzekł Zbyszko.
- Ale Marienburga jeno piechota może dobyć - odpowiedział giermek.
I na tym skończyła się rozmowa o piechocie, gdyż Maćko, idąc za biegiem swych myśli,
rzekł:
- Słysz, Hlawa, dziś, jak podjem i poczuję się w mocy - to pojedziemy.
- A dokąd? - spytał Czech.
- Wiadomo, że na Mazowsze. Do Spychowa - rzekł Zbyszko.
- I tam już ostaniem?...
Na to spojrzał Maćko na Zbyszka pytającym wzrokiem, gdyż dotychczas nie było między nimi
mowy o tym, co dalej uczynią. Młodzian może miał gotowe postanowienie, ale nie chciał nim
widocznie stryjca zasmucić, więc rzekł wymijająco:
- Wpierw musicie wy dobrzeć.
- A potem co?
- Potem? Wrócicie do Bogdańca. Wiem, jako Bogdaniec miłujecie.
- A ty?
- I ja go miłuję.
- Nie mówię, żebyś do Juranda nie jechał - rzekł powoli Maćko - bo jeśli zamrze, to
pogrześć go przystojnie należy, ale ty bacz, co powiem, gdyż, jako młody, rozumem mi nie
dorównasz. Nieszczęśliwa to jakowaś ziemia ten Spychów. Co cię spotkało dobrego - to
gdzie indziej, a tam nic, jeno strapienia ciężkie i frasunki.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional