lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 425

jeden drugiego i szeptał:
- Widziałeś? Ten klasztor zjawia się i znika na przemian... To nie ludzka moc!
- Widziałem lepiej -mówił drugi. - Celowaliśmy tym właśnie działem, co pękło, gdy nagle
cała forteca poczęła skakać i drygać, jakoby ją kto na linie do góry podnosił i zniżał.
Celuj tu do takiej fortecy, trafiaj!
To rzekłszy żołnierz rzucił szczotkę działową i po chwili dodał:
- Nic tu nie wystoimy!... Nie powąchamy ich pieniędzy... Brr! zimno! Macie tam maźnicę ze
smołą, zapalcie, choć ręce ogrzejem!
Jeden z żołnierzy począł rozpalać smołę z pomocą siarkowanych nici. Rozpalił naprzód
kwacz, potem zaczął go z wolna zanurzać.
- Zgaście światło! - zabrzmiał głos oficera.
Lecz niemal jednocześnie rozległ się szum faskuli, potem krzyk krótki, urywany i światło
zgasło.
Noc ciężkie przyniosła straty Szwedom. Naginęło mnóstwo ludzi przy ogniach; w niektórych
miejscach rozegnano ich tak, że niektóre pułki, raz wpadłszy w zamieszanie, nie mogły do
samego rana przyjść do sprawy. Oblężeni, jakby chcąc okazać, że snu nie potrzebują,
strzelali coraz gęściej.
Brzask oświecił na murach twarze zmęczone, blade, bezsenne, ale ożywione gorączką. Ksiądz
Kordecki w nocy leżał krzyżem w kościele; skoro świt, pojawił się na murach i błogi głos
jego rozlegał się przy działach, na kortynach, koło bram:
- Bóg dzień czyni, dzieci... Niech będzie światło jego błogosławione! Nie ma szkód ni w
kościele, ni w zabudowaniach... Ogień ugaszony, życia nikt nie stracił. Panie Mosiński!
kula ognista wpadła pod kolebkę waszmościnego dzieciątka i zgasła, szkody mu nijakiej nie
uczyniwszy. Podziękuj Najświętszej Pannie i odsłuż jej!
- Niech będzie Jej imię wysławione! - odrzekł Mosiński - służę, jak mogę!
Przeor poszedł dalej.
Świtało już zupełnie, gdy stanął przy Czarnieckim i Kmicicu. Kmicica nie spostrzegł, bo
przelazł na drugą stronę obejrzeć dylowania, które kula szwedzka nieco uszkodziła. Ksiądz
zaraz spytał:
- A gdzie to Babinicz? Zali nie śpi?
- Ja zaś miałbym spać w taką noc! - odpowiedział pan Andrzej gramoląc się na mur. - Toż
bym sumienia nie miał! Lepiej czuwać na ordynansie Najświętszej Panny.
- Lepiej, lepiej, służko wierny! - odrzekł ksiądz Kordecki.
Lecz pan Andrzej zobaczył w tej chwili połyskujące z dala mdłe światełko szwedzkie i
zaraz zakrzyknął:
- Ogień tam, ogień! rychtuj! wyżej! w nich psubratów!
Uśmiechnął się ksiądz Kordecki jak archanioł, widząc taką gorliwość, i wrócił do
klasztoru, by spracowanym polewki piwnej, smakowicie kostkami sera kraszonej, podesłać.
Jakoż w pół godziny potem pojawiły się niewiasty, księża i dziadkowie kościelni niosąc
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional