lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 413

- Jenerale! - mówił do Millera - waszej miłości, któryś tyle znamienitych fortec zajął,
że słusznie niemieckie miasta Poliocertesem cię nazwały, wiadomo jest, ile krwi i czasu
kosztować może choćby najsłabsza twierdza, jeśli oblężeni do ostatka, na śmierć i życie
chcą się opierać.
- Ale mnichy nie będą się opierali? - pytał Miller.
- Właśnie sądzę, że przeciwnie. Im są bogatsi, tym zacieklej bronić się będą, ufni nie
tylko w moc oręża, ale w świętość miejsca, które zabobon katolicki całego tego kraju jako
inviolatum uważa. Dość wspomnieć na wojnę niemiecką; jakże często zakonnicy dawali
przykład odwagi i zawziętości tam nawet, gdzie sami żołnierze o obronie zwątpili! Stanie
się tak i teraz, tym bardziej że twierdza nie jest tak niepoczesna, za jaką hrabia
Weyhard chce ją uważać. Leży na górze skalistej, w której trudno czynić podkopy; mury,
jeśli nie były nawet w dobrym stanie, to je już pewno do tej pory poprawiono, a co do
zapasów broni, prochów i żywności, te tak bogaty klasztor ma niewyczerpane. Fanatyzm
ożywi serca i...
- I myślisz, mości pułkowniku, że zmuszą mnie do odstąpienia?
- Tego nie myślę, mniemam jednak, że przyjdzie nam stać pod murami bardzo długo,
przyjdzie posyłać po działa większe niż te, które posiadamy, a wasza miłość masz do Prus
ciągnąć. Trzeba obliczyć, ile czasu możemy poświęcić na Częstochowę, bo gdyby nas król
jegomość dla pilniejszych spraw pruskich od oblężenia odwołał, mnisi niezawodnie by
rozgłosili, żeś wasza miłość przez nich zmuszony był do odstąpienia. A wówczas, pomyśl,
wasza miłość, jaki uszczerbek poniosłaby twa sława Poliocertesa - nie mówiąc już o tym,
że w całym kraju oporni znaleźliby zachętę! I tak... (tu zniżył głos Sadowski) sam tylko
zamiar uderzenia na ów klasztor niech się jeno rozgłosi - najgorsze uczyni wrażenie.
Wasza miłość nie wiesz, bo tego żaden cudzoziemiec i nie papista wiedzieć nie może, czym
jest Częstochowa dla tego narodu. Siła nam zależy na owej szlachcie, która się tak łatwo
poddała, na owych panach, na wojskach kwarcianych, które wraz z hetmanami na naszą stronę
przeszły. Bez nich nie dokazalibyśmy tego, cośmy dokazali. Ich to w połowie, ba, w
większej części, rękoma objęliśmy te ziemię, a niech jeden strzał pod Częstochową
padnie... kto wie... może jeden Polak przy nas nie zostanie... Tak wielka jest siła
zabobonu!... Może nowa straszna wojna rozgorzeć!
Miller przyznawał w duszy słuszność rozumowaniom Sadowskiego, co więcej jeszcze:
zakonników w ogóle, a częstochowskich szczególniej miał za czarowników - czarów zaś bał
się ów szwedzki jenerał więcej niż dział - jednakże chcąc się podroczyć, a może dysputę
przeciągnąć, rzekł:
- Waszmość tak mówisz, jakbyś był przeorem częstochowskim albo... jakby od waszmości
wypłatę okupu rozpoczęli...
Sadowski był żołnierz śmiały i popędliwy, a że znał swoją wartość, więc obrażał się łatwo:
- Ani słowa nie powiem więcej! - rzekł wyniośle.
Millera z kolei obruszył ton, jakim powyższe słowa były powiedziane.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional