lektory on-line

Faraon - Strona 42

namiot. Na dole mieszkał czarny niewolnik Ramzesa, na górze Sara ze swoją krewną i
służącą Tafet. Dom był otoczony murem z niepalonej cegły, za którym w pewnej odległości
znajdowały się budynki dla bydła, parobków i dozorców.
Pokoje Sary nie były duże, ale wykwintne. Na podłogach leżały dywany, we drzwiach i
oknach zwieszały się zasłony w różnokolorowe pasy. Były tu rzeźbione łóżka i krzesła,
inkrustowane skrzynie na odzież, trójnożne i jednonożne stoliki, na których stały wazony
z kwiatami, wysmukłe dzbany do wina, szkatułki z flaszeczkami perfum, złote i srebrne
czarki i kielichy, fajansowe wazy i misy, brązowe kagańce. Każdy choćby najdrobniejszy
sprzęt czy naczynie było ozdobione rzeźbą lub kolorowym rysunkiem; każda sztuka odzieży -
haftem i frędzlami.
Już dziesięć dni mieszkała w tym ustroniu Sara, z obawy i wstydu kryjąc się przed ludźmi,
tak że ze służby folwarcznej prawie nikt jej nie widział. W zasłoniętym buduarze szyła,
tkała płótno na małym warsztacie lub zwijała wieńce z żywych kwiatów dla Ramzesa.
Niekiedy wymykała się na taras i ostrożnie rozchyliwszy ściany namiotu wyglądała na Nil
pełen łodzi, których wioślarze śpiewali wesołe pieśni. albo podniósłszy oczy patrzyła z
trwogą na szare pylony królewskiego zamku, który milczący i posępny górował nad drugim
brzegiem rzeki. Wówczas znowu uciekała do swoich robót i wołała Tafet.
- Siedź tu, matko - mówiła - co ty tam robisz na dole?...
- Ogrodnik przyniósł owoce, a z miasta przysłali chleby, wino i ptaszki; musiałam to
odebrać.
- Siedź tu i rozmawiaj, bo mnie strach ogarnia...
- Głupiutka z ciebie dziecina! - odparła śmiejąc się Tafet. - Do mnie także pierwszego
dnia strach wyglądał z każdego kąta; ale jak wyszłam za mur, wszystko się skończyło. Kogo
ja się tu mam bać, gdzie wszyscy padają przede mną na kolana? Przed tobą chyba by stawali
na głowach!... Wyjdź do ogrodu, jest piękny jak raj... Wyjrzyj w pole, gdzie zbierają
pszenicę... Siądź w łódkę rzeźbioną, której przewoźnicy usychają z tęsknoty, ażeby cię
zobaczyć i przewieźć po Nilu...
- Boję się...
- Czego?...
- Albo ja wiem?... dopóki szyję, myślę, że jestem w naszej dolince i że zaraz przyjdzie
ojciec. A kiedy wiatr uchyli zasłonę okna i spojrzę z góry na ten wielki... wielki kraj,
zdaje mi się... Wiesz co?... Źe mnie porwał sęp i zaniósł do swego gniazda na skale, skąd
zejść nie można...
- Ach ty... ty!... Gdybyś widziała, jaką dziś wannę przysłał książę, miedzianą wannę!...
A jaki trójnóg na ognisko, jakie garnki i rożny!... A gdybyś wiedziała, że ja dziś dwie
kury posadziłam i niedługo będziemy mieli pisklęta...
Po zachodzie słońca, gdy nikt nie mógł jej widzieć, Sara bywała śmielszą. Wówczas
wychodziła na taras i patrzyła na rzekę. A gdy z daleka ukazała się łódź oświetlona
pochodniami, które na czarnej wodzie rzeźbiły krwawe i ogniste smugi, Sara obu rękoma
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional