lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 406

- Ot, wasza lafa! Wolicie z tamtej strony murów łupu szukać? Wolicie być zbójcami niż
obrońcami Marii?!... Precz z moich oczu! Niegodniście tu się znajdować, niegodniście
chrześcijańskiej społeczności, niegodniście taką śmiercią, jaka nas tu czeka, polec!...
Precz! Precz!
- Niegodniśmy -odrzekł stary rozkładając ręce i schylając głowę -niegodniśmy, by nasze
ślepie spoglądały na splendory jasnogórskie. Furto niebieska! Gwiazdo zaranna! Ucieczko
grzesznych! Niegodniśmy, niegodni!
Tu schylił się nisko, tak nisko, że aż zgiął się we dwoje, a zarazem wychudłą, drapieżną
ręką chwycił kieskę leżącą na podłodze.
- Ale i za murami -rzekł - nie przestaniemy służyć... Wasza miłość... W nagłym razie damy
znać o wszystkim... Pójdziemy, gdzie trzeba... Uczynimy, co trzeba... Wasza miłość będzie
miała za murami sługi gotowe...
- Precz! -powtórzył pan Andrzej.
Oni zaś wyszli bijąc pokłony, bo ich strach dławił i szczęśliwi byli, że się tak wszystko
skończyło. Pod wieczór nie było ich już w fortecy.
Noc nastała ciemna i dżdżysta. Był to ósmy listopada. Nadchodziła wczesna zima i wraz z
falami deszczu leciały na ziemię pierwsze płatki rozmokłego śniegu. Ciszę przerywały
tylko przeciągłe głosy straży, wołające od baszty do baszty: ?Czuwaaaj!" - w ciemnościach
przemykał się tu i ówdzie biały habit księdza Kordeckiego. Kmicic nie spał; był na murach
przy panu Czarnieckim, z którym gwarzyli o przebytych wojnach. Kmicic opowiadał przebieg
wojny z Chowańskim, nic oczywiście nie mówiąc o tym, jaki sam brał w niej udział; a pan
Piotr prawił o potyczkach ze Szwedami pod Przedborzem, Źarnowcami i w okolicach Krakowa,
przy czym chełpił się on nieco i tak mówił:
- Robiło się, co mogło. Każdego, widzisz, Szweda, którego udało mi się rozciągnąć,
znaczyłem sobie węzełkiem na rapciach. Mam już sześć węzełków, a Bóg da, będzie więcej!
Dlatego szablę coraz wyżej pod pachą noszę... Niedługo rapcie będą na nic, ale ich nie
porozwiązuję, jeno w każdy węzeł każę turkus wprawić i po wojnie jako wotum zawieszę. A
waćpan maszże już z jednego Szweda na sumieniu?
- Nie! - odparł ze wstydem Kmicic. - Nie opodal Sochaczewa rozbiłem kupę, ale to było
hultajstwo...
- Za to hiperboreów huk pewnie mógłbyś zakarbować?
- A tych to by się znalazło.
- Ze Szwedami trudniej, bo rzadko który nie charakternik... Od Finów się sztuki zażywania
czarnych nauczyli i każdy ma dwóch albo trzech diabłów do posługi, a są i tacy, którzy
mają po siedmiu. Ci ich w czasie potyczki okrutnie strzegą... Ale jeśli tu przyjdą, to
diabli nic nie wskórają, bo tu, w takim okręgu, z jakowego wieże widać, moc diabelska nie
może nic sprawić. Waszmość słyszałeś o tym?
Kmicic nie odpowiedział, pokręcił głową i począł nasłuchiwać pilnie.
- Idą! - rzekł nagle.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional