lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 405

- Posądziliście mnie, że mi o zysk chodzi, teraz waćpan o szarży gadasz. Wiedzże, iż nie
po zaszczyty tu przyjechałem, bo mogłem gdzie indziej do wyższych dojść. Prostym
żołnierzem zostanę, choćby pod twoją komendą.
- Czemu ?choćby"?
- Boś mi krzyw i gotów byś mi dopiekać.
- Hm! Nie ma co! Pięknie to z waści strony, że chcesz choćby prostym żołnierzem zostać,
gdyż widać, że fantazja u ciebie okrutna i pokora niełatwo ci przychodzi. Rad byś się bić?
- Pokaże się to ze Szwedami, jakom już rzekł.
- Ba, a jeśli Szwedzi nie przyjdą?
- Tedy wiesz co, waćpan? Pójdziemy ich szukać! - rzekł Kmicic.
- A to mi się podobasz! - zakrzyknął pan Piotr Czarniecki. - Można by grzeczną partię
zebrać... Tu Śląsk niedaleko i zaraz by się żołnierzów nazbierało. Starszyzna, jako i
stryj mój, słowo dali, ale prostych nawet o nie nie pytano. Siła by ich można mieć na
pierwsze zawołanie!
- I dobry przykład innym by się dało! - rzekł z zapałem Kmicic. - Ja mam też garść
ludzi... Obaczyłbyś ich waćpan przy robocie!
- Bo... bo... -rzekł pan Piotr - jak mi Bóg miły!... Dajże pyska!
- A daj i ty! -rzekł Kmicic.
I niewiele myśląc rzucili się sobie w objęcia.
Przechodził właśnie ksiądz Kordecki i widząc, co się stało, począł ich błogosławić, oni
zaś wyznali mu zaraz, o co się umówili. Ksiądz jeno uśmiechnął się spokojnie i poszedł
dalej, rzekłszy do samego siebie:
- Choremu zdrowie poczyna wracać. Do wieczora ukończono przygotowania i twierdza była
zupełnie do obrony gotowa. Niczego jej nie brakło: ni zapasów, ni prochów, ni dział, jeno
murów dostatecznie silnych i licznej załogi.
Częstochowa, a raczej Jasna Góra, jakkolwiek z natury i sztuką wzmocniona, liczyła się do
pomniejszych i słabszych fortec Rzeczypospolitej. A co do załogi, można było mieć na
zawołanie tylu ludzi, ilu by kto chciał, ale księża umyślnie nie przeciążali murów
załogą, by zapasów na dłużej starczyło. Przeto byli i tacy, zwłaszcza między puszkarzami
Niemcami, którzy byli przekonani, że Częstochowa się nie obroni.
Głupi! Mniemali, że jej nic więcej prócz murów nie broni, i nie wiedzieli, co to są serca
wiarą natchnięte. Ksiądz Kordecki obawiając się, by nie szerzyli między ludźmi
zwątpienia, wydalił ich, prócz jednego, który za mistrza w swej sztuce uchodził.
Tego samego dnia przyszedł do Kmicica stary Kiemlicz wraz z synami, z prośbą, żeby ich ze
służby uwolnił.
Pana Andrzeja złość porwała.
- Psy! - rzekł -dobrowolnie się takiego szczęścia wyrzekacie i Najświętszej Panny nie
chcecie bronić!... Dobrze, niechże tak będzie! Zapłatę za owe konie otrzymaliście, resztę
zasług wnet odbierzecie!
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional