lektory on-line

Faraon - Strona 404

walkę, trzeba zgromadzić wszystkie siły, bo zawsze znajdą się niespodzianki.
- Zapewne, gdybyśmy nie mieli za sobą pospólstwa -odparł pisarz. - A tak, co może zdarzyć
się nieoczekiwanego?... Bogowie nie zejdą bronić Labiryntu.
- Tak mówisz, wasza dostojność, bo jesteś spokojny -rzekł Kalipos - bo wiesz, że naczelny
wódz czuwa i wszystko stara się przewidzieć. Inaczej może cierpłaby ci skóra.
- Nie widzę niespodzianek - upierał się pisarz. -Chyba arcykapłani znowu rozpuszczą
wieść, że faraon oszalał.
- Będą oni próbowali różnych sztuk - wtrącił ziewając wielki skarbnik - ale zaprawdę sił
im nie starczy... W każdym razie dziękuję bogom, że postawili mnie w królewskim obozie...
No, idźmy spać...
Po wyjściu dostojników z komnaty faraona Tutmozis w jednej ze ścian otworzył drzwi ukryte
i wprowadził Samentu. Pan przyjął Setowego arcykapłana z wielką radością, podał do
ucałowania rękę i uścisnął mu głowę.
- Pokój tobie, dobry sługo - rzekł władca. - Co przynosisz?...
- Byłem dwa razy w Labiryncie - odparł kapłan.
- I już znasz drogę?..
- Znałem ją dawniej, ale teraz odkryłem jedną rzecz. Skarbiec może się zapaść, pozabijać
ludzi i zniszczyć klejnoty, które są największym bogactwem...
Faraon zmarszczył brwi.
- Dlatego - ciągnął Samentu - wasza świątobliwość raczy przygotować kilkunastu ludzi
pewnych. Z nimi wejdę do Labiryntu w nocy poprzedzającej szturm i obsadzę komnaty, które
sąsiadują ze skarbcem... Osobliwie górną...
- Wprowadzisz ich?...
- Tak. Chociaż pójdę do Labiryntu jeszcze raz sam i ostatecznie sprawdzę: czy nie uda mi
się zapobiec ruinie bez cudzej pomocy? Ludzie, choćby najwierniejsi, są niepewni, a
wprowadzanie ich może zwrócić uwagę tych psów dozorujących.
- Jeżeli cię już nie śledzą... - wtrącił faraon.
- Wierz mi, panie - odparł kapłan kładąc rękę na piersiach - że aby mnie wyśledzić,
trzeba by cudu. Ich zaślepienie jest prawie dziecinne. Czują już bowiem, że ktoś chce
wedrzeć się do Labiryntu, lecz głupcy podwajają straże przy widocznych furtkach.
Tymczasem ja sam w ciągu miesiąca poznałem trzy wejścia ukryte, o których oni zapomnieli
czy może zgoła nie wiedzą.
Chyba jaki duch mógłby ich ostrzec, że chodzę po Labiryncie, albo wskazać komnatę, w
której będę. Między trzema tysiącami komnat i korytarzy jest to niemożliwe.
- Mówi prawdę dostojny Samentu - odezwał się Tutmozis. - I bodaj że już za daleko
posuwamy przezorność wobec arcykapłańskich gadzin.
- Tego nie mów, wodzu - rzekł kapłan. - Siły ich przy jego świątobliwości są garścią
piasku wobec pustyni, ale Herhor i Mefres są bardzo mądrzy!... I bodaj że użyją przeciw
nam takich orężów i obrotów, wobec których oniemiejemy ze zdziwienia... Nasze świątynie
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional