lektory on-line

Faraon - Strona 395

- Nie wiem - rzekł chłodno - nie wiem i nie rozumiem nic z tego, coś mi opowiedział. Ale
pamiętaj o jednym, że - ja sam biegałem nagi, gdym raz wypił za dużo wina, i... hojnie
nagrodziłem tych, którzy mnie nie spostrzegli.
Chłopi, Eunano, chłopi i robotnicy zawsze chodzą nago. Wielcy zaś tylko wówczas, gdy im
się tak podoba. I gdyby mnie czy któremu z dostojników przyszła ochota stanąć na głowie,
mądry i pobożny oficer nie powinien się temu dziwić.
- Rozumiem - odparł Eunana bystro patrząc w oczy wodzowi. - I nie tylko powtórzę to moim
żołnierzom, ale nawet zaraz dzisiejszej nocy będę chodził nago po ogrodach, aby
wiedzieli, że starsi mają prawo robić to, co
chcą...
Bez względu jednak na małą liczbę osób, które widziały faraona czy jego sobowtóra w
stanie obłędu, wieść o tych dziwnych wypadkach rozeszła się bardzo prędko. W kilka dni
wszyscy mieszkańcy Teb, od paraszytów i nosiwodów do kupców i pisarzy, szeptali, że
Ramzes XIII dotknięty jest nieszczęściem, które jego starszych braci usunęło od tronu.
Obawa i cześć dla faraona były tak wielkie, że lękano się mówić głośno, osobliwie między
ludźmi obcymi. Niemniej jednak wszyscy o tym wiedzieli - z wyjątkiem samego Ramzesa.
Najszczególniejsze jednak było to, że pogłoska bardzo prędko obiegła całe państwo, co
było dowodem, że rozchodziła się za pośrednictwem świątyń. Tylko bowiem kapłani posiadali
tajemnicę porozumiewania się w ciągu kilkunastu godzin z jednego krańca Egiptu na drugi.
Tutmozisowi nikt bezpośrednio nie wspomniał o szkaradnych wieściach. Lecz dowódca
faraonowej gwardii na każdym kroku czuł ich istnienie. Z zachowania się ludzi, z którymi
łączyły go stosunki, odgadywał, że służba, niewolnicy, żołnierze, dostawcy dworu mówią o
szaleństwie pana, milknąc tylko na tę chwilę, kiedy mógłby usłyszeć ktoś starszy.
Nareszcie zniecierpliwiony i zatrwożony Tutmozis zdecydował się na rozmowę z nomarchą
tebańskim.
Przyszedłszy do jego pałacu, zastał Antefa leżącego na kanapie w pokoju, którego połowa
była jakby ogródkiem zapełnionym osobliwymi roślinami. Na środku tryskała fontanna
różanej wody; w kątach stały posągi bogów, na ścianach była wymalowana historia czynów
znakomitego nomarchy. Stojący w głowach czarny niewolnik chłodził pana wachlarzem ze
strusich piór; na posadzce siedział pisarz nomesu i czytał raport.
Tutmozis miał minę tak zafrasowaną, że nomarcha natychmiast wyprawił pisarza i
niewolnika, a podniósłszy się z kanapy przejrzał wszystkie kąty pokoju, aby sprawdzić,
czy kto nie podsłuchuje.
- Dostojny ojcze pani Hebron, mojej czcigodnej małżonki - odezwał się Tutmozis - z twego
zachowania się widzę, że odgadujesz: o czym chcę mówić...
- Nomarcha Teb zawsze musi być przezornym - odparł Antef. - Domyślam się również, że
naczelnik gwardii jego świątobliwości nie mógł zaszczycić mnie odwiedzinami w błahym
interesie.
Przez chwilę obaj patrzyli sobie w oczy. Wreszcie Tutmozis usiadł obok swego teścia i
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional