lektory on-line

Faraon - Strona 393

twarzy oblanej zimnym potem... Wreszcie zsunął się z drzewa i uciekł.
Tutmozis słuchał przerażony. Nagle uderzył się w czoło.
- To nie był Ramzes! - odparł stanowczo. - To był człowiek bardzo podobny do niego, podły
Grek, Lykon, który zabił mu syna, a dziś znajduje się w mocy arcykapłanów... To nie
Ramzes!... To występek tych nikczemników, Herhora i Mefresa...
Na twarzy królowej błysnęła nadzieja, lecz tylko na chwilę.
- Czyliżbym nie poznała mego syna?...
- Lykon ma być nadzwyczajnie podobny - rzekł Tutmozis. -To sprawa kapłanów...
Nikczemni!... Śmierci za mało dla nich...
- Więc faraon spał dzisiejszą noc w domu? - nagle zapytała pani.
Tutmozis zmięszał się i spuścił oczy.
- Więc nie spał?...
- Spał... - orzekł niepewnym głosem ulubieniec.
- Kłamiesz!... Ale powiedz mi przynajmniej, czy nie miał kaftana w białe i niebieskie
pasy?...
- Nie pamiętam... - szepnął Tutmozis.
- Znowu kłamiesz... A ten płaszcz... powiedz, że to nie jest płaszcz mego syna... Mój
niewolnik znalazł go na tym samym drzewie...
Pani zerwała się i wydobyła ze skrzyni brunatny płaszcz z kapturem. Jednocześnie Tutmozis
przypomniał sobie, że faraon wrócił po północy bez płaszcza, a nawet tłomaczył się przed
nim, że płaszcz zginął mu gdzieś w ogrodzie...
Wahał się, myślał, w końcu odparł stanowczo:
- Nie, królowo. To nie był faraon... To był Lykon i zbrodnia kapłanów, o której
natychmiast trzeba powiedzieć jego świątobliwości...
- A jeżeli to Ramzes?... - znowu spytała pani, choć w jej oczach już było widać iskrę
nadziei.
Tutmozis stropił się. Domysł jego co do Lykona był mądry i mógł być słuszny; lecz nie
brakło poszlak, że królowa widziała Ramzesa. Wszak wrócił do swego mieszkania po północy,
miał kaftan w białe i niebieskie pasy, zgubił płaszcz... Wszakże jego brat już był
obłąkany, a wreszcie - czy w tym wypadku mogłoby omylić się serce matki?..
I oto naraz w duszy Tutmozisa zbudziły się wątpliwości skłębione i zmotane jak gniazdo
jadowitych wężów.
Szczęściem, w miarę jak on wahał się, w serce królowej wstępowała otucha.
- Dobrze, że przypomniałeś mi tego Lykona... Pamiętam!... Przez niego Mefres posądził
Ramzesa o dzieciobójstwo, a dziś -może posługuje się nędznikiem do zniesławienia pana...
W każdym razie ani słowa nikomu o tym, co ci powierzyłam... Gdyby Ramzes... gdyby
naprawdę uległ takiemu nieszczęściu, może to być chwilowe... Niepodobna upakarzać go
rozgłaszaniem podobnych wieści, a nawet niepodobna zawiadamiać go o tym!... Jeżeli zaś
jest to zbrodnia kapłanów, musimy być również ostrożni. Chociaż ludzie, którzy uciekają
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional