lektory on-line

Faraon - Strona 388

ostateczna.
Tutmozis ujął za rękę Hebron i podprowadził ją do ognia płonącego przed posągiem Izydy.
Wtedy Mefres wylał na głowę panny łyżkę świętej wody, Hebron dotknęła ręką ognia, a
Tutmozis podzielił się z nią kawałkiem chleba i na palec włożył jej swój pierścień na
znak, że od tej pory zostaje panią majątku, sług, trzód i niewolników pana młodego.
Przez ten czas kapłani śpiewali hymny weselne i obnieśli posąg boskiej Izydy po całym
domu. Kapłanki zaś wykonały święte tańce.
Dzień ten zakończył się widowiskami i wielką ucztą, podczas której wszyscy spostrzegli,
że Hebron ciągle towarzyszyła faraonowi, a Tutmozis trzymał się od niej z daleka i tylko
częstował gości.
Gdy zeszły gwiazdy, święty Herhor opuścił ucztę, a wkrótce po nim wymknęło się kilku
najwyższych dostojników. Zaś około północy w podziemiach świątyni Amona zebrały się
następujące czcigodne osoby: arcykapłani Herhor, Mefres i Mentezufis, najwyższy sędzia
Tebów tudzież naczelnicy nomesów Abs, Horti i Emsuch.
Mentezufis obejrzał grube kolumny, zamknął drzwi, pogasił światła, i została w niskiej
komnacie tylko jedna lampa płonąca przed posążkiem Horusa. Dostojnicy zasiedli na trzech
kamiennych ławach, a nomarcha Absu rzekł:
- Gdyby mi kazano określić charakter jego świątobliwości Ramzesa XIII, zaiste! nie
potrafiłbym tego uczynić...
- Wariat! - wtrącił Mefres.
- Czy wariat, nie wiem - odparł Herhor. - W każdym razie człowiek bardzo niebezpieczny.
Asyria już dwa razy przypominała nam o ostatecznym traktacie, a dziś, jak słyszę, zaczyna
niepokoić się zbrojeniem Egiptu...
- O to mniejsza - rzekł Mefres. - Gorsze bowiem jest, że ten bezbożnik naprawdę myśli
naruszyć skarby Labiryntu...
- A ja bym sądził - odezwał się nomarcha Emsuchu -że gorsze są obietnice porobione
chłopom. Dochody państwa i nasze stanowczo zachwieją się, jeżeli pospólstwo zacznie
świętować co siódmy dzień... A gdyby jeszcze faraon nadał im grunta.
- On gotów to zrobić - szepnął najwyższy sędzia.
- Czy aby gotów?... - spytał nomarcha Horti. - Mnie się zdaje, że on tylko chce
pieniędzy. Gdyby mu więc ustąpić coś ze skarbów Labiryntu...
- Nie można - przerwał Herhor. - Państwu nie grozi żadne niebezpieczeństwo, tylko
faraonowi, a to - nie wszystko jedno. Po wtóre -jak grobla póty jest mocna, dopóki nie
przeniknie jej choćby strumyk wody, tak
Labirynt dopóty jest pełen, dopóki nie ruszymy z niego pierwszej sztaby złota. Po niej
wszystko pójdzie...
Wreszcie - kogóż zasilimy skarbami bogów i państwa?... Oto młodzieńca, który pogardza
wiarą, upokarza kapłanów i buntuje lud. Nie jestże on gorszym od Assara?... Bo ten jest
wprawdzie barbarzyńcą, ale szkody nam nie robi.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional