lektory on-line

Krzyżacy - Strona 376

brata. Arnold, słuchając tego opowiadania, które powtórzono mu po niemiecku, uśmiechnął
się z zadowoleniem, a wreszcie oświadczył, że spodziewał się, że tak się może zdarzyć.
Ale przebiegły Maćko, który w każdym położeniu starał się znaleźć jakowąś radę, pomyślał,
że z pożytkiem będzie zjednać sobie tych Niemców - więc po chwili rzekł:
- Ciężka to zawsze rzecz popaść w niewolę, wszelako Bogu dziękuję, że mnie nie w inne,
jeno w wasze oddał ręce, bo, wiera, żeście prawi rycerze i czci przestrzegający.
Na to Wolfgang przymknął oczy i skinął głową, wprawdzie dość sztywnie, ale z widocznym
zadowoleniem.
A stary rycerz mówił dalej:
- I że to mowę naszą tak znacie! Dał wam, widzę, Bóg rozum do wszystkiego!
- Mowę waszą znam, bo w Człuchowej naród po polsku mówi, a my z bratem od siedmiu lat pod
tamtejszym komturem służym.
- A z porą i z czasem weźmiecie po nim i urząd! Nie może inaczej być... Wżdy wasz brat
nie mówi tak po naszemu.
- Rozumie trochę, ale nie mówi. Brat ma siłę większą, chociaż i ja nie ułomek, a za to
dowcip tępszy.
- Hej! nie widzi mi się i on głupi! - rzekł Maćko.
- Wolfgang! co on powiada? - zapytał znów Arnold.
- Chwali cię - odpowiedział Wolfgang.
- Jużci, chwalę - dodał Maćko - bo prawy jest rycerz, a to grunt! Szczerze wam też
powiem, że chciałem go dziś całkiem na słowo puścić, niechby był jechał, gdzie chciał,
byle się chociażby i za rok stawił. Także to przecie między pasowanymi rycerzami przystoi.
I począł pilnie patrzeć w twarz Wolfganga, ale ów zmarszczył się i rzekł:
- Puściłbym może i ja was na stawiennictwo, gdyby nie to, żeście psom pogańskim przeciwko
nam pomagali.
- Nieprawda jest - odparł Maćko.
I począł się znów taki sam ostry spór jak wczorajszego dnia z Arnoldem. Staremu rycerzowi
jednak, chociaż miał słuszność, trudniej szło, gdyż Wolfgang bystrzejszy był istotnie od
starszego brata. Wynikła wszelako z owego sporu ta korzyść, że i młodszy dowiedział się o
wszystkich szczytnieńskich zbrodniach, krzywoprzysięstwach i zdradach, a zarazem o losach
nieszczęsnej Danusi. Na to, na owe niegodziwości, którymi rzucał mu w oczy Maćko, nie
umiał nic odpowiedzieć. Musiał przyznać, że pomsta była sprawiedliwą i że polscy rycerze
mieli prawo tak czynić, jak czynili, a wreszcie rzekł:
- Na błogosławione kości Liboriusza! nie ja będę Danvelda żałował. Mówili o nim, że się
czarną magią parał, ale moc i sprawiedliwość boska od czarnej magii mocniejsze! Co do
Zygfryda. nie wiem, czyli takoż diabłu służył, ale za nim nie pogonię, bo naprzód konnicy
nie mam, a po wtóre, jeśli, jako powiadacie, ową dziewicę udręczył, to niechby też z
piekła nie wyjrzał!
Tu przeżegnał się i dodał:
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional