lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 366

nic nie poczynali, bo głowa twoja i twej synowicy za to odpowie.
Na to miecznikowi widocznie zabrakło cierpliwości, bo odrzekł żywo:
- Próżno bym się na moje prawa szlacheckie powoływał. Siła przy waszej książęcej mości, a
mnie wszystko jedno, gdzie mam w więzieniu siedzieć; wolę nawet tam niż tu!
- Dość tego! -rzekł groźnie książę.
- Co dość, to dość! - odrzekł miecznik. - Bóg też da, że gwałty się skończą, a prawo znów
zapanuje. Krótko mówiąc, wasza książęca mość mi nie gróź, bo się nie boję.
Bogusław dojrzał widocznie błyskawice gniewu migocące na twarzy Janusza, zbliżył się więc
szybko.
- O co idzie? -rzekł stawając między rozmawiającymi.
- Powiedziałem panu hetmanowi - odparł z rozdrażnieniem miecznik - że wolę więzienie w
Taurogach niż w Kiejdanach.
- W Taurogach nie masz więzienia, jest jeno dom mój, w którym waszmość będziesz jako u
siebie. Wiem, że hetman chce widzieć w waszmości zakładnika, ja widzę tylko miłego gościa.
- Dziękuję waszej książęcej mości - odpowiedział miecznik.
- To ja dziękuję waszmości. Trąćmy się i wypijmy razem, bo mówią, że przyjaźń trzeba
zaraz podlać, aby nie zwiędła w zarodku.
To rzekłszy zawiódł Bogusław pana miecznika do stołu i poczęli się trącać a przypijać do
siebie często gęsto.
W godzinę później miecznik wracał nieco chwiejnym krokiem do swej izby powtarzając
półgłosem:
- Ludzki pan! Zacny pan! Uczciwszego z latarnią nie znaleźć... Złoto! złoto szczere...
Chętnie krwi bym dla niego utoczył.
Tymczasem bracia zostali sam na sam. Mieli ze sobą jeszcze do pogadania, a przy tym i
listy przyszły jakieś, po które wysłali pazia, aby je od Ganchofa przyniósł.
- Oczywiście -rzekł Janusz - nie masz w tym i słowa prawdy, coś o Kmicicu mówił?
- Oczywiście... Sam wiesz najlepiej. Ale co? Przyznaj! Nie miał Mazarin słuszności? Za
jednym zachodem zemścić się okrutnie nad wrogiem i uczynić wyłom w tej ślicznej
fortecy... Co? Kto to potrafi?... To się nazywa intryga godna pierwszego w świecie dworu
! A perłaż to ta Billewiczówna, a wdzięczne to, a wspaniałe, a paniątko, jakoby z krwi
książęcej! Myślałem, że ze skóry wyskoczę!
- Pamiętaj, żeś dał słowo... Pamiętaj, że zgubisz nas, jeśli tamten listy opublikuje.
- Co to za brwi! Co za wejrzenie królewskie, aż respekt bierze... Skąd w takiej dziewce
taki nieledwie królewski majestat?... Widziałem raz w Antwerpii Dianę, na gobelinie
misternie wyszytą, psami ciekawego Akteona szczującą... Kubek w kubek ona!
- Bacz, by Kmicic listów nie opublikował, bo nas by wtedy psi na śmierć zagryźli.
- Nieprawda! Ja to Kmicica w Akteona zmienię i na śmierć zaszczuję. Na dwóch polach jużem
go zbił na głowę, a przyjdzie między nami jeszcze do sprawy!
Dalszą rozmowę przerwało wejście pazia z listem.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional