lektory on-line

Faraon - Strona 366

zagranicznymi winami.
Skutkiem tego cała szlachta jest zadłużona, lud bity i przeciążony pracą, tu i owdzie
wybuchają bunty. Co mówię: tu i owdzie?... Od pewnego czasu, jak długi i szeroki Egipt,
dzięki tajemniczym burzycielom, słyszymy okrzyk. "Dajcie nam co sześć dni odpoczynek...
Nie bijcie nas bez sądu!... Darujcie nam po zagonie ziemi na własność!... "
Jest to zapowiedź ruiny naszego państwa, przeciw której trzeba znaleźć ratunek. Ratunek
zaś jest tylko w religii, która uczy nas, że lud powinien pracować, mężowie święci, jako
znający wolę bogów, powinni mu wskazywać pracę, a faraon i jego dostojnicy winni czuwać,
ażeby praca była rzetelnie spełniana.
Tego nas uczy religia: według tych zasad rządził państwem równy bogom Oziris-Ramzes XII.
My zaś, arcykapłani, uznając jego pobożność, ten napis wyryjemy mu na grobie i w
świątyniach:
"Horus wół, Apis silny, który połączył korony królestwa, krogulec złoty rządzący szablą,
zwycięzca dziewięciu narodów, król Wyższego i Niższego Egiptu, władca dwu światów, syn
słońca Amen-mer-Ramessu, ukochany przez Amon-Ra, pan i władca Tebaidy, syn Amon-Ra,
przybrany za syna przez Horusa, a spłodzony przez Hormacha, król Egiptu, władca Fenicji,
panujący nad dziewięcioma narodami."
Gdy wniosek ten zebrani zatwierdzili okrzykiem, wybiegły spoza zasłony tancerki i
wykonały przed sarkofagiem święty taniec, a kapłani zapalili kadzidła. Po czym zdjęto
mumię z łodzi i wniesiono do sanktuarium Amona, dokąd Ramzes XIII już nie miał prawa
wchodzić.
Niebawem nabożeństwo skończyło się i zebrani opuścili świątynię.
Wracając do pałacu Luksor, młody faraon był tak pogrążony w myślach, że prawie nie
dostrzegał niezmiernego tłumu i nie słyszał jego okrzyków.
"Nie mogę oszukiwać własnego serca - mówił do siebie Ramzes. - Arcykapłani lekceważą
mnie, co nie spotkało dotychczas żadnego faraona; ba! nawet wskazują mi, w jaki sposób
mogę odzyskać ich łaskę. Oni chcą rządzić państwem, a ja mam pilnować, ażeby wykonywano
ich rozkazy...
Otóż będzie inaczej: ja rozkazuję, a wy musicie spełniać... I albo zginę, albo na waszych
karkach oprę moją królewską nogę... "
Przez dwa dni czcigodna mumia Ramzesa XII przebywała w świątyni Amona-Ra, w miejscu tak
boskim, że z wyjątkiem Herhora i Mefresa, nawet arcykapłani wchodzić tam nie mogli. Przed
zmarłym świeciła się jedna tylko lampa, której płomień podniecany cudownym sposobem nigdy
nie gasnął. Nad zmarłym unosił się symbol duszy, krogulec z ludzką głową. Czy to była
machina, czy naprawdę żywa istota, nikt nie wiedział. To pewne, że kapłani, którzy mieli
odwagę spojrzeć ukradkiem na zasłonę, widzieli, że istota owa wisiała w powietrzu bez
podparcia, poruszając przy tym ustami i oczyma.
Nastąpił dalszy ciąg pogrzebu i łódź złota powiozła zmarłego już na drugą stronę Nilu.
Pierwej jednak, otoczona ogromnym orszakiem: kapłanów, płaczek, wojska i ludu, wśród
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional