lektory on-line

Faraon - Strona 364

bogów w północnej stronie miasta. Głównym zaś ogniskiem Karnaku była świątynia Amona-Ra.
Sam ten gmach zajmował cztery morgi powierzchni, a otaczające go ogrody i stawy około
czterdziestu morgów. Przed świątynią stały dwa pylony, wysokie na dziesięć piętr.
Podwórze, otoczone wspartym na kolumnach kurytarzem, zajmowało blisko dwie morgi, zaś
sala kolumnowa, w której gromadziły się stany uprzywilejowane, miała morgę rozległości.
Nie był to już gmach, ale okolica.
Owa sala, czyli hipostyl, miała przeszło sto pięćdziesiąt kroków długości i siedmdziesiąt
pięć szerokości, jej zaś sufit opierał się na stu trzydziestu czterech kolumnach.
Spomiędzy nich dwanaście środkowych słupów miało po piętnaście kroków obwodu i pięć do
sześciu piętr wysokości!...
Posągi rozmieszczone w świątyni, obok pylonów i nad świętym stawem, miały odpowiednie
proporcje.
W olbrzymiej bramie czekał na faraona dostojny Herhor, arcykapłan tej świątyni. Otoczony
całym sztabem kapłanów, Herhor powitał władcę prawie dumnie, a paląc przed nim kadzidło,
nie patrzył na niego. Potem przez dziedziniec zaprowadził faraona do hipostylu i wydał
rozkaz wpuszczenia deputacji w obręb świątyniowego muru.
Na środku hipostylu stała łódź z mumią zmarłego władcy, a po obu jej stronach, naprzeciw
siebie - dwa jednakowo wysokie trony. Na jednym zasiadł Ramzes XIII otoczony przez
jenerałów i nomarchów, na drugim -Herhor otoczony przez kapłanów. Po czym arcykapłan
Mefres podał Herhorowi infułę Amenhotepa, a młody faraon po raz drugi na głowie Herhora
zobaczył złotego węża, symbol władzy królewskiej.
Ramzes pobladł z gniewu i pomyślał:
"Obym nie potrzebował zdjąć ci ureusza razem z twoją głową!..."
Ale milczał wiedząc, że w tej największej świątyni egipskiej Herhor jest panem równym
bogom i mocarzem bodaj czy nie wyższym od samego faraona.
Przez ten czas, gdy lud napełniał dziedziniec, a za purpurową zasłoną oddzielającą od
śmiertelnych resztę świątyni odezwały się arfy i ciche śpiewy, Ramzes przypatrywał się
sali. Cały las potężnych kolumn, od góry do dołu okrytych malowidłami, tajemnicze
oświetlenie, sufit zawieszony gdzieś pod niebem, przytłaczające wywarło na nim wrażenie.
"Co to znaczy - myślał - wygrać bitwę nad Sodowymi Jeziorami?... Zbudować taki gmach to
jest dzieło!... A przecież oni go wznieśli..."
W tej chwili odczuł potęgę kapłańskiego stanu. Czyliż on, jego wojsko, a nawet cały lud
potrafiłby obalić tę świątynię?... A jeżeli trudno poradzić sobie z gmachem, czy będzie
łatwiej uporać się z jego budowniczymi?...
Z przykrych medytacji wyrwał go głos arcykapłana Mefresa:
- Wasza świątobliwość - mówił starzec - ty, najdostojniejszy powierniku bogów (tu ukłonił
się Herhorowi), wy nomarchowie, pisarze, rycerze i ludu pospolity! Najdostojniejszy
arcykapłan tej świątyni, Herhor, wezwał nas, abyśmy starym obyczajem osądzili ziemskie
postępki zmarłego faraona i odmówili mu lub przyznali - prawo pogrzebu...
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional