lektory on-line

Krzyżacy - Strona 360

Bóg, wyślakujemy psubratów godnie, byle przedtem gdzie za murami ochrony nie znaleźli.
- Sanderus mówił - odpowiedział Zbyszko - że nie masz tu w pobliżu zamków, i tak to jest,
gdyż kraj ten świeżo Krzyżacy zajęli i nie zdążyli się w nim pobudować. Gdzie im się
schronić? Chłopi, którzy tu mieszkali, są w obozie u Skirwoiłły, bo to ten sam lud, co i
Źmujdzini... Wsie, jako mówił Sanderus, sami Niemcy popalili, a baby z dziećmi w głębiach
borowych zatajone. Byle koni nie żałować, to ich dognamy.
- Koni trzeba żałować, bo choćby się nam i udało, to potem w nich zbawienie nasze - rzekł
Macko.
- Rycerz Arnold - wtrącił Sanderus był w bitwie kiścieniem po plecach uderzon. Nie zważał
na to, z początku bił się i zabijał, ale później musiało go rozebrać, bo tak zawsze bywa,
że zrazu nic, a potem boli. Z tej przyczyny nie lża im zbyt prędko umykać, a może trzeba
będzie i wypoczywać.
- A ludzi, mówiłeś, nie ma przy nich nijakich? - zapytał Macko.
- Jest dwóch, którzy między siodłami kolebkę wiozą, a prócz nich rycerz Arnold i stary
komtur. Była spora garść i innych, ale tych Źmujdzini, dognawszy, pozabijali.
- Tak ma być - rzekł Zbyszko - że tych ludzi, co przy kolebce, nasi pachołkowie powiążą,
wy, stryjku, chycicie starego Zygfryda, a ja na Arnolda uderzę.
- No! - odpowiedział Macko - jużci, Zygfrydowi poradzę, bo za łaską Pana Jezusową moc w
kościach żywie! Ale ty sobie zbyt nie dufaj, bo tamten ma być wielkolud!
- O wa! obaczym! - odparł Zbyszko.
- Krzepkiś jest, tego nie przeczę, ale przecie są tężsi od ciebie. Zaliś to zabaczył o
tych naszych rycerzach, którycheśmy w Krakowie widzieli? A panu Powale z Taczewa dałbyś
rady? a panu Paszkowi Złodziejowi z Biskupic, a tym bardziej Zawiszy Czarnemu? co? Nie
pusz zbytnio i bacz, co chodzi.
- Rotgier był też nie ułomek - mruknął Zbyszko.
- A dla mnie znajdzie się robota? - spytał Czech. Lecz nie otrzymał odpowiedzi, gdyż myśl
Maćka była zajęta czym innym.
- Jeśli nam Bóg pobłogosławi - rzekł - to byle się potem do puszcz mazowieckich dostać!
Tam już będziemy przezpieczni i raz się wszystko skończy.
Lecz po chwili westchnął, pomyślawszy zapewne, że i wówczas jeszcze nie wszystko się
skończy, trzeba bowiem będzie coś zrobić z nieszczęsną Jagienką.
- Hej! - mruknął - dziwne są wyroki boskie. Nieraz ja o tym myślę, czemu też to nie
przypadło na cię spokojnie się ożenić, a mnie spokojnie przy was siedzieć... Bo przecie
najczęściej tak bywa - i śród wszystkiej ślachty w naszym królestwie my jedni tylko
włóczym się ot po różnych krajach i wertepach, miast do-ma gospodarzyć po bożemu.
- Ano! prawda jest, ale wola boska! - odpowiedział Zbyszko. I czas jakiś jechali w
milczeniu, po czym znów stary rycerz zwrócił się do synowca:
- Ufasz ty temu powsinodze? Co to za jeden?
- Człek jest lekki i może nicpoń, ale dla mnie okrutnie życzliwy i zdrady się od niego
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional