lektory on-line

Faraon - Strona 360

wzięły tak dziwne istoty, trwoga moja znikła, a ciekawość wzmogła się. I dziś nie ma dla
mnie milszej zabawy jak błąkać się po podziemiach i szukać dróg wśród ciemności. Z tego
powodu Labirynt nie sprawi mi więcej trudów jak przechadzka po królewskim ogrodzie.
- Samentu - rzekł pan - bardzo cenię twoją nadludzką odwagę i mądrość. Opowiedziałeś mi
tyle ciekawych rzeczy, że zaprawdę sam nabrałem ochoty do oglądania jaskiń i kiedyś może
popłynę razem z tobą do Synai.
Niemniej jednak obawiam się, czy poradzisz sobie z Labiryntem, i na wszelki wypadek
zwołam zgromadzenie Egipcjan, aby upoważniło mnie do korzystania ze skarbca.
- To nigdy nie zawadzi - odparł kapłan. - Ale moja praca nie mniej będzie potrzebną, bo
Mefres i Herhor nie zgodzą się na wydanie skarbu.
- I masz pewność, że ci się uda?... - uporczywie zapytywał faraon.
- Jak Egipt Egiptem - przekonywał go Samentu - nie było człowieka, który by posiadał tyle
środków, co ja, do zwyciężenia w tej walce, która dla mnie nie jest nawet walką, ale
zabawą.
Jednych straszy ciemność, którą ja lubię, a nawet widzę wśród niej. Inni nie potrafią
kierować się pomiędzy licznymi komnatami i kurytarzami, ja robię to z łatwością. Jeszcze
inni nie znają tajemnic otwierania drzwi utajonych, z czym ja jestem obeznany.
Gdybym nic więcej nie posiadał nad to, co wyliczyłem, już w ciągu miesiąca lub dwu
odkryłbym drogi w Labiryncie. Ale ja mam jeszcze plan szczegółowy tych przejść i znam
wyrazy, które przeprowadzą mnie z sali do sali. Co mi więc może przeszkodzić?...
- A jednak na dnie serca twego leży wątpliwość: zląkłeś się bowiem oficera, który zdawał
się iść za tobą...
Kapłan wzruszył ramionami.
- Ja niczego i nikogo nie lękam się - odparł spokojnie - tylko jestem ostrożny.
Przewiduję wszystko i jestem nawet na to przygotowany, że mnie złapią...
- Straszne czekałyby cię męki!... - szepnął Ramzes.
- Źadne. Prosto z podziemiów Labiryntu otworzę sobie drzwi do krainy, gdzie panuje
wieczne światło.
- I nie będziesz miał do mnie żalu?...
- Za co?... - spytał kapłan. - Dojdę do wielkiego celu: chcę w państwie zająć miejsce
Herhora...
- Przysięgam, że je zajmiesz!...
- O ile nie zginę - odparł Samentu. - A że na szczyty gór wchodzi się nad przepaściami,
że w tej wędrówce może się poślizgnąć noga i spadnę, cóż to znaczy? Ty, panie, zajmiesz
się losem moich dzieci.
- A więc idź - rzekł faraon. - Jesteś godzien być najprzedniejszym moim pomocnikiem.
RozDZIAŁ PIĘĆDZIESIĄTY ÓSMY
Opuściwszy Abydos Ramzes XIII popłynął, wciąż w górę rzeki, do miasta Tan-ta-ren
(Dendera) i Kaneh, które leżały prawie naprzeciw siebie: jedno na wschodnim, drugie na
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional