lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 358

tak podejść jak dziecko, ja, o którym Mazarin mówił, że w intrydze i przebiegłości nie
mam równego na całym dworze francuskim. Ale mniejsza z tym... Sądziłem owóż z początku,
żem tego twego Kmicica zabił, tymczasem mam teraz dowód w ręku, że się wylizał.
- Nic to! znajdziemy go! wykopiemy! dostaniem choćby spod ziemi!... A tymczasem ja mu tu
boleśniejszy cios zadam, niż gdybym go ze skóry kazał żywcem obedrzeć.
- Źadnego ciosu mu nie zadasz, jeno zdrowiu własnemu zaszkodzisz. Słuchaj! Jadąc tutaj
zauważyłem jakiegoś prostaka na srokatym koniu, który ciągle trzymał się nie opodal od
mojej kolasy. Zauważyłem właśnie dlatego, że koń był srokaty, i kazałem go wreszcie
wołać. - Gdzie jedziesz?
- Do Kiejdan. - Co wieziesz? - List do księcia wojewody. - Kazałem sobie ten list oddać,
a że arkanów pomiędzy nami nie ma, więc przeczytałem... Masz!
To rzekłszy podał księciu Januszowi list Kmicica, pisany z lasu w chwili, gdyż
Kiemliczami w drogę ruszał.
Książę przebiegł go oczyma, mnąc z wściekłością, wreszcie począł wołać:
- Prawda! na Boga, prawda! On ma moje listy, a tam są rzeczy, o które i król szwedzki nie
tylko podejrzenie, ale i śmiertelną urazę powziąść może...
Tu chwyciła go czkawka i atak spodziewany nadszedł. Usta otwarły mu się szeroko i
chwytały szybko powietrze, ręce rwały szaty pod gardłem ; książę Bogusław, widząc to,
zaklaskał w ręce, a gdy służba nadbiegła, rzekł:
- Ratujcie księcia pana; a jak dech odzyska, proście go, by przyszedł do mojej komnaty,
ja tymczasem spocznę nieco.
I wyszedł.
W dwie godziny później Janusz, z oczyma nabiegłymi krwią, z obwisłymi powiekami i siną
twarzą, zapukał do komnaty Bogusławowej. Bogusław przyjął go leżąc w łożu z twarzą
wysmarowaną migdałowym mlekiem, które miało nadawać skórze miękkość i połysk. Bez peruki
na głowie, bez barwiczki na twarzy i z odczernionymi brwiami wyglądał wiele starzej niż w
całkowitym stroju, ale książę Janusz nie zwrócił na to uwagi.
- Zastanowiłem się jednak - rzekł - że Kmicic nie może tych listów opublikować, bo gdyby
to uczynił, tym samym by wyrok śmierci na tę dziewkę napisał. Zrozumiał on to dobrze, że
tylko tym sposobem ma mnie w ręku, ale też i ja nie mogę zemsty wywrzeć, i to mnie
gryzie, jakobym rozżartego psa w piersi nosił.
- Te listy trzeba będzie jednak koniecznie odzyskać! - rzekł Bogusław.
- Ale quo modo?
- Musisz nasłać na niego jakiego zręcznego człeka; niech jedzie, niech z nim w przyjaźń
wejdzie i przy zdarzonej sposobności listy zachwyci, a samego nożem pchnie. Trzeba
nagrodę wielką obiecać...
- Kto się tu tego podejmie?
- Źeby to tak w Paryżu albo choćby i w Niemczech, w jeden dzień znalazłbym ci stu
ochotników, ale w tym kraju nawet i tego towaru nie dostanie.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional