lektory on-line

Faraon - Strona 357

- Masz słuszność - rzekł. - Włócznia nie zaszkodzi temu, kto potrafi ją odbić, a mylna
droga nie obłąka mędrca, który zna słowo prawdy...
Jakże jednak sprawisz, ażeby ustępowały przed tobą kamienie w ścianach i ażeby kolumny
zamieniały się na drzwi wchodowe?...
Samentu pogardliwie wzruszył ramionami.
- W mojej świątyni - odparł - są także niedostrzegalne wejścia, nawet trudniej
otwierające się aniżeli w Labiryncie. Kto zna słowo tajemnicy, wszędzie trafi, jak
słusznie powiedziałeś, wasza świątobliwość.
Faraon oparł głowę na ręku i wciąż dumał.
- Źal by mi cię było - rzekł - gdybyś na tej drodze spotkał nieszczęście...
- W najgorszym wypadku spotkam śmierć, a czyliż ona nie grozi nawet faraonom?... Czy
wreszcie wasza świątobliwość nie szedłeś śmiało nad Jeziora Sodowe, choć nie byłeś pewny,
że stamtąd powrócisz?...
Nie myśl też, panie - ciągnął kapłan - że ja będę musiał przejść całą drogę, po której
chodzą zwiedzający Labirynt. Znajdę bliższe punkta i w ciągu jednej modlitwy do Ozirisa
dostanę się tam, gdzie ty idąc mogłeś odmówić ze trzydzieści modlitw...
- Alboż tam są inne wejścia?
- Niezawodnie są, a ja muszę je znaleźć - odparł Samentu. - Nie wejdę przecież, jak wasza
świątobliwość, w dzień ani główną bramą...
- Więc jak?...
- Są w murze zewnętrznym niewidoczne furtki, które znam, a których mądrzy dozorcy
Labiryntu nigdy nie pilnują... Na dziedzińcu warty w nocy są nieliczne i tak ufają opiece
bogów czy trwodze pospólstwa że najczęściej śpią... Prócz tego trzy razy między zachodem
i wschodem słońca kapłani idą na modlitwę do świątyni, a ich żołnierze odbywają praktyki
nabożne pod niebem... Zanim skończą jedno nabożeństwo, ja będę w gmachu...
- A jeżeli zabłądzisz?...
- Mam plan.
- A jeżeli plan jest fałszywy? - mówił faraon nie mogąc ukryć troski.
- A jeżeli wasza świątobliwość nie pozyska skarbów Labiryntu?... Jeżeli Fenicjanie
rozmyśliwszy się nie dadzą przyobiecanej pożyczki?... Jeżeli wojsko będzie głodne, a
nadzieje pospólstwa zostaną zawiedzione?...
Racz mi wierzyć, panie mój - ciągnął kapłan - że ja wśród korytarzy Labiryntu będę
bezpieczniejszy aniżeli ty w twoim państwie...
- Ale ciemność... ciemność!... I mury, których nie można przebić, i głębia, i te setki
dróg, gdzie człowiek musi się zabłąkać... Wierz mi, Samentu, że walka z ludźmi to
zabawka; ale szamotanie się z cieniem i nieświadomością to straszna rzecz!...
Samentu uśmiechnął się.
- Wasza świątobliwość - odparł - nie zna mego życia... Kiedym miał lat dwadzieścia pięć,
byłem kapłanem Ozirisa...
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional