lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 356

firankami jego łoża i kiwała nań ręką, jakby chciała rzec: Pójdź w ciemność, na drugą
stronę nieznanej rzeki...
Gdyby był stał na szczycie sławy, gdyby ową pożądaną tak namiętnie koronę mógł choć na
dzień jeden, choć na godzinę włożyć na skronie, byłby przyjął to straszne, milczące widmo
nieulękłym okiem. Ale umrzeć i zostawić po sobie niesławę i pogardę ludzką wydawało się
dla tego pana, jak sam szatan pysznego, piekłem za życia.
Nieraz też, gdy był samotny albo tylko ze swym astrologiem, w którym ufność największą
pokładał, chwytał się za skronie i powtarzał przyduszonym głosem:
- Gorzeję! gorzeję! gorzeję!
W tych warunkach zbierał się do pochodu na Podlasie, gdy mu na dzień przed wymarszem dano
znać, że książę Bogusław zjechał z Taurogów.
Na samą wieść o tym książę Janusz, jeszcze nim brata ujrzał, jakoby odżył, bo ów Bogusław
przywoził z sobą młodość, ślepą wiarę w przyszłość. W nim miała odrodzić się linia
birżańska, dla niego już tylko książę Janusz pracował.
Dowiedziawszy się, że nadciąga, chciał koniecznie jechać naprzeciw, lecz że etykieta nie
pozwalała przeciw młodszemu wyjeżdżać, posłał więc po niego złoconą kolasę i całą
chorągiew Niewiarowskiego dla asysty, a z szańczyków sypanych przez Kmicica i z samego
zamku kazał walić z moździerzy, zupełnie tak, jakby na przyjazd króla.
Gdy bracia po ceremonialnym powitaniu zostali wreszcie sam na sam, Janusz chwycił
Bogusława w objęcia i począł powtarzać wzruszonym głosem:
- Zaraz mi młodość wróciła! Zaraz i zdrowie wróciło!
Lecz książę Bogusław popatrzył na niego pilnie i rzekł:
- Co waszej książęcej mości jest?
- Nie mośćmy się mościami, skoro nas nikt nie słyszy... Co mi jest? Choroba mnie drąży,
aż zwalę się jak spróchniałe drzewo... Ale mniejsza z tym! Jak się żona moja ma i Maryśka?
- Wyjechały z Taurogów do Tylży. Zdrowe obie, a Marie jako pączek różany; cudnaż to
będzie róża, gdy rozkwitnie... Ma foi! Piękniejszej nogi w świecie nikt nie ma, a kosy do
samej ziemi jej spływają...
- Takaż ci się wydała urodziwa? To i dobrze, Bóg cię natchnął, żeś tu wpadł. Lepiej mi na
duszy, gdy cię widzę!... Ale co mi d publicis przywozisz?... Cóż elektor?
- To wiesz, że zawarł przymierze z miastami pruskimi?
- Wiem.
- Jeno że mu nie bardzo ufają. Gdańsk nie chciał przyjąć jego załogi... Mają Niemcy nos
dobry.
- I to wiem. A nie pisałeś do niego? Co o nas myśli?
- O nas?... -powtórzył z roztargnieniem książę Bogusław.
I jął rzucać oczyma po komnacie, po czym wstał; książę Janusz myślał, że czegoś szuka,
ale on pobiegł do zwierciadła stojącego w kącie i odchyliwszy je odpowiednio począł macać
palcem prawej ręki po całej twarzy, wreszcie rzekł:
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional