lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 351

- Ogień rozpoczynają! - rzekł niespokojnie.
- Na wiwaty - odparł Skrzetuski.
Po strzałach rozległy się okrzyki radosne. Nie było co dłużej wątpić; w minutę później
nadbiegło na spienionych koniach kilkunastu jeźdźców wołając:
- Pan Sapieha! pan wojewoda witebski!
Zaledwie to usłyszeli żołnierze, gdy jak wezbrana rzeka płynęli z wałów i biegli
naprzeciw wrzeszcząc tak, że ktoś, co by słyszał z dala te głosy, mógłby mniemać, że to
wycinanego w pień miasta wrzaski.
Zagłoba, siadłszy na koń, wyjechał także na czele pułkowników przed wały, przybrany we
wszystkie oznaki swej godności: pod buńczukiem, z buławą i czaplim piórem przy czapce.
Po chwili pan wojewoda witebski wjechał w krąg światła na czele swych oficerów, mając i
pana Wołodyjowskiego przy boku. Był to człowiek już w wieku poważnym, średniej tuszy, o
twarzy nie pięknej, ale rozumnej i dobrotliwej. Wąsy miał już siwe, równo nad górną wargą
przystrzyżone, i takąż niewielką bródkę, co czyniło go podobnym do cudzoziemca, choć się
po polsku ubierał. Jakkolwiek wielu dziełami wojennymi wsławiony, wyglądał więcej na
statystę niż na wojownika; ci, który go bliżej znali, mówili też, że w obliczu pana
wojewody Minerwa nad Marsem przemaga. Ale obok Minerwy i Marsa była w tej twarzy rzadsza
w owych czasach ozdoba, to jest uczciwośc, która z duszy płynąc, odbijała się w oczach
jak światło słońca w wodzie. Na pierwszy rzut oka poznali, że był to mąż zacny i
sprawiedliwy.
- My tak czekali jak za ojcem ! - wołali żołnierze.
- A tak i przyszedł nasz wódz! - powtarzali z rozczuleniem inni.
- Vivat! Vivat!
Pan Zagłoba skoczył ku niemu na czele pułkowników, a on konia wstrzymał i począł się
kłaniać rysim kołpaczkiem.
- Jaśnie wielmożny wojewodo! - rozpoczął przemowy Zagłoba. - Choćbym starożytnych
Rzymian, ba! i samego Cycerona albo sięgając dawniejszych czasów, słynnego owego
Ateńczyka Demostenesa posiadał wymowę, jeszcze bym nie umiał tej radości wypowiedzieć,
jaką wezbrały serca nasze na widok dostojnej jaśnie wielmożnego pana osoby. Cieszy się w
sercach naszych cała Rzeczpospolita, najmędrszego witając senatora i najlepszego syna,
tym większą, bo niespodzianą radością. Oto staliśmy na tych okopach pod bronią nie witać,
ale walczyć gotowi... Nie radosnych słuchać okrzyków, ale spiżowych gromów... Nie łzy
wylewać, ale krew naszą!... Gdy zatem stujęzyczna fama rozniosła, że obrońca to ojczyzny,
nie zdrajca, nadchodzi, że wojewoda witebski nie hetman wielki, litewski, że Sapieha, nie
Radziwiłł...
Lecz panu Sapieże pilno widać było wjechać, bo nagle kiwnął ręką z dobroduszną, choć
wielkopańską niedbałością i rzekł:
- Idzie i Radziwiłł. We dwóch dniach już tu będzie!
Pan Zagłoba zmieszał się, bo raz, że mu się wątek mowy przerwał, a po wtóre, iż wieść o
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional