lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 347

trochę piechoty z radziwiłłowskich zbiegów, a iIu braknie, tylu z młynarzy dobierzesz.
Po czym zwrócił się do wszystkich obecnych :
- Mości panowie! Są pieniądze, są działa, będzie piechota i wiwenda...Takie moje rządy na
początek!
- Vivat! -krzyknęło wojsko.
- A teraz, mości panowie, wszyscy pachołcy w skok po wsiach po rydle, łopaty i motyki.
Obóz warowny założym, Zbaraż drugi! Jeno, towarzysz czynie towarzysz, niech się nie
wstydzi łopaty i do roboty!
To rzekłszy pan regimentarz udał się do swojej kwatery, przeprowadzony okrzykami wojska.
- Dalibóg, że ten człowiek ma jednak głowę na karku - mówił do Jana Skrzetuskiego
Wołodyjowski - i rzeczy zaczynają iść lepszym porządkiem.
- Byle tylko Radziwiłł zaraz nie nadszedł - wtrącił Stanisław Skrzetuski - bo to wódz,
jak drugiego nie masz w Rzeczypospolitej, a nasz pan Zagłoba dobry do prowiantowania
obozu, ale nie jemu mierzyć się z takim wojennikiem.
- Prawda jest! -odpowiedział Jan - jak przyjdzie co do czego, to go będziem radą
wspomagali, bo się na wojnie mniej rozumie. Zresztą, skończy się jego panowanie, niech
tylko pan Sapieha nadciągnie.
- Ale przez ten czas siła dobrego może zrobić - rzekł pan Wołodyjowski.
Jakoż istotnie wojska owe potrzebowały jakiegokolwiek naczelnika, choćby nawet pana
Zagłoby, bo od dnia jego wyboru lepszy ład zapanował w obozie. Nazajutrz dzień poczęto
sypać wały nad białostockimi stawami. Pan Oskierko, który w cudzoziemskich wojskach
sługiwał i znał się na sztuce sypania obronnych miejsc, kierował całą robotą. Powstał
więc w trzech dniach nader silny okop, naprawdę podobien nieco do zbaraskiego, bo boków i
tyłu broniły mu błotniste stawy. Widok jego podniósł serca żołnierzy; całe wojsko
poczuło, że ma jakowyś grunt pod nogami. Lecz jeszcze bardziej począł się duch krzepić na
widok zapasów żywności sprowadzanych przez silne podjazdy. Codziennie wpędzano do okopu
woły, owce, świnie, co dzień szły fury wiozące wszelakie ziarno i siano. Niektóre
przychodziły aż z ziemi łukowskiej, inne aż z widzkiej. Napływała także coraz liczniej
szlachta drobna i większa, albowiem gdy wieść się rozeszła, że jest już rząd, wojsko i
regimentarz, więcej też znalazło się w ludziach ufności. Mieszkańcom ciężko było żywić
?całą dywizję", ale po pierwsze, pan Zagłoba o to nie pytał, po wtóre, lepiej było oddać
na wojsko połowę, a reszty w spokoju zażywać, niż być narażonym co chwila na stratę
wszystkiego od kup swawolnych, które rozmnożyły się były znacznie i grasowały na kształt
Tatarów, a które pan, Zagłoba nakazał podjazdom ścigać i znosić.
- Jeżeli takim okaże się hetmanem, jakim jest gospodarzem - mówiono o nowym regimentarzu
w obozie - tedy Rzeczpospolita nie wie jeszcze, jak wielkiego ma męża.
Sam pan Zagłoba myślał z pewnym niepokojem o przyjściu Janusza Radziwiłła. Przypominał
sobie wszystkie zwycięstwa Radziwiłła, a wówczas postać hetmańska przybierała potworne
kształty w wyobraźni nowego regimentarza i w duszy sobie mówił:
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional