lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 342

- Tak będzie! Dla Boga, tak będzie! Salomon mówi!... Bić! bić! - Wołały grzmiące głosy.
A pan Zagłoba ręce ku północy wyciągnął i począł krzyczeć:
- Przychodź teraz, Radziwille! przychodź, panie hetmanie! panie heretyku! lucyperowy
wojewodo! Czekamy cię nie w rozproszeniu, ale w kupie, nie w dyskordii, ale w zgodzie,
nie z papierami, paktami, ale z mieczami w ręku! Czeka cię tu wojsko cnotliwe i ja,
regimentarz. Dalej! wychodź! dawaj Zagłobie pole! Wezwij czartów na pomoc i próbujmy
się!... Wychodź!
Tu zwrócił się znów do wojska i krzyczał dalej, aż się w całym obozie rozlegało :
- Dla Boga, mości panowie! Proroctwa mnie wspierają! Zgody jeno, a pobijemy tych szelmów,
pludrów, pończoszników, rybojadów i innych wszarzy, brodafianów, kożuszników, co w lato
saniami jeżdżą!... Damy im pieprzu, aż pięty pogubią umykając. Bijże tych psubratów, kto
żyw! Bij, kto w Boga wierzy, komu cnota i ojczyzna miła!
Kilka tysięcy szabel zabłysło naraz. Tłumy otoczyły pana Zagłobę cisnąc się, depcąc,
popychając i wrzeszcząc:
- Prowadź! Prowadź!
- Jutro poprowadzę! Gotować się! - krzyknął w zapale Zagłoba.
Wybór ów odbył się rano, a po południu odbywał się przegląd wojska. Stały więc chorągwie
na choroszczańskich błoniach, jedna przy drugiej w wielkim porządku, z pułkownikami i
chorążymi na czele, a przed pułkami jeździł regimentarz, pod buńczukiem, z pozłocistą
buławą w ręku i czaplim piórem przy czapce. Rzekłbyś: hetman urodzony! I tak przeglądał
kolejno chorągwie, jak pasterz przegląda trzodę, a żołnierzom aż serca przybywało na
widok tej wspaniałej postaci. Każdy pułkownik wyjeżdżał kolejno ku niemu, a on z każdym
pogadał, coś pochwalił, coś zganił, i nawet ci z przywódców, którzy z początku nieradzi
byli z wyboru, musieli przyznać w duchu, że z nowego regimentarza żołnierz bardzo materii
wojskowych świadom, dla którego przywództwo nie nowina.
Jeden tylko pan Wołodyjowski dziwnie jakoś wąsikami ruszał, gdy nowy regimentarz,
poklepał go na przeglądzie wobec innych pułkowników po ramieniu i rzekł:
- Panie Michale, kontent jestem z ciebie, bo chorągiew tak porządna, jako żadna nie jest.
Wytrwaj jeno tak dalej, a możesz być pewien, że cię nie zapomnę!
- Dalibóg -szepnął pan Wołodyjowski Skrzetuskiemu wracając z przeglądu - co by mi mógł
innego prawdziwy hetman powiedzieć?
Tegoż samego dnia rozesłał pan Zagłoba podjazdy w te strony, w które było trzeba, i w te,
w które nie było potrzeby. Gdy wróciły nazajutrz rano, wysłuchał pilnie wszystkich
doniesień, po czym udał się do kwatery pana Wołodyjowskiego, który mieszkał razem ze
Skrzetuskimi.
- Przy wojsku muszę powagę zachowywać - rzekł łaskawie - ale gdyśmy sami, możemy w dawnej
konfidencji zostawć... Tum przyjaciel, nie zwierzchnik! Waszą radą też nie pogardzę,
choć własny rozum mam, gdyż wiem, żeście ludzie doświadczeni jak mało żołnierzy w całej
Rzeczypospolitej.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional