lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 338

Gródkiem garść wojska, której przywodził hetman wielki koronny, pan Potocki. Ale Litwa
była pod protektoratem szwedzkim. Pustoszyć i zajmować ją dalej znaczyło to samo, jak
słusznie zauważył w liście swym Kmicic, co wypowiadać wojnę straszliwym i wzbudzającym
powszechną w świecie trwogę Szwedom. ?Była tedy chwila folgi od Septentrionów" - i
niektórzy doświadczeni ludzie przepowiadali nawet, że wkrótce zwrócą się oni, jako
sprzymierzeńcy Jana Kazimierza i Rzeczypospolitej, przeciw królowi szwedzkiemu, którego
potęga, gdyby panem całej Rzeczypospolitej został, nie miałaby równej w Europie.
Nie zaczepiał tedy Chowański ni Podlasia, ni skonfederowanych chorągwi, a one wzajem,
pozbawione wodza, rozproszone, nie zaczepiały i nie były w sile zaczepić kogokolwiek lub
przedsięwziąść coś ważniejszego nad rabunek dóbr radziwiłłowskich. Natomiast marniały.
Jednakże listy pana Wołodyjowskiego o grożącym pochodzie Radziwiłła rozbudziły
pułkowników z uśpienia i bezczynności. Poczęto ogarniać chorągwie, rozpisywać awizy
wzywające rozproszonych żołnierzy pod znaki i grożące karami tym, którzy by się nie
stawili. Pierwszy Źeromski, najpoważniejszy między pułkownikami i którego chorągiew w
najlepszym była stanie, ruszył nie omieszkując pod Białystok; za nim przybył w tygodniu
Jakub Kmicic, prawda, że tylko w sto dwadzieścia ludzi - po czym zaczęli się ściągać
żołnierze Kotowskiego i Lipnickiego, to pojedynczo, to gromadkami; szła także na
ochotnika i drobna szlachta z okolicznych zaścianków, jako Zięcinkowie, Świderscy,
Jaworscy, Rzędzianowie, Mazowieccy; przybywali wolentariusze nawet z województwa
lubelskiego, jako Karwowscy i Turowie, od czasu do czasu przybywał i zamożniejszy
szlachcic z jakim takim pocztem sług dobrze zbrojnych. Wysłano deputatów od chorągwi do
egzakcyj, którzy pieniądze i żywność za kwitami mieli wybierać - słowem, ruch zapanował
wszędy, zawrzały przygotowania wojenne i gdy pan Wołodyjowski ze swą laudańską chorągwią
nadciągnął, stało już kilka tysięcy Iudzi pod bronią, którym tylko przywódcy brakowało.
Wszystko to było i dość bezładne, i dość niesforne, ale ani tak bezładne, ani tak
niesforne, jak owa szlachta wielkopolska, która przed kilku miesiącami miała pod Ujściem
Szwedom przeprawy bronić; albowiem owi Podlasianie, Lublinianie i Litwa byli to ludzie z
wojną obyci, i nie było nawet między tymi ochotnikami ani jednego, prócz wyrostków, który
by prochu nie wąchał i z ?tabakiery Gradywa nie zażywał". Każdy w swoim życiu czynił to
przeciw Kozakom, to przeciw Turkom, to przeciw Tatarom; byli tacy, którzy jeszcze
szwedzkie wojny pamiętali. Nad wszystkimi zaś górował doświadczeniem wojennym i wymową
pan Zagłoba i rad się znalazł w tym zbiegowisku żołnierskim, w którym o suchym gardle nie
radzono.
Gasił więc powagą najpoważniejszych pułkowników. Laudańscy ludzie opowiadali, że gdyby
nie on, tedyby Wołodyjowski, Skrzetuscy, Mirski i Oskierko zginęli z rąk
radziwiłłowskich, bo już ich na stracenie do Birż wieziono. On sam zasług swych nie
ukrywał i sprawiedliwość sobie zupełną oddawał, aby wszyscy wiedzieli, kogo mają przed
sobą.
- Nie lubię się chwalić - mówił - ani gadać o tym, czego nie było, bo u mnie prawda
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional