lektory on-line

Faraon - Strona 33

- Tylko jedno, ojcze... Herhor jest moim wrogiem... On oskarżył mnie przed tobą i naraził
na taki wstyd!...
Mimo pokornej postawy książę gryzł wargi i zaciskał pięści.
- Herhor jest moim wiernym sługą, a twoim przyjacielem. Jego to wymowa sprawiła, że
jesteś następcą tronu. To ja - nie powierzam korpusu młodemu wodzowi, który pozwolił
odciąć się od swojej armii.
- Połączyłem się z nią!... - odparł zgnębiony następca - To Herhor kazał okrążać dwa
żuki...
- Chcesz więc, ażeby kapłan wobec wojska lekceważył religię?
- Mój ojcze - szeptał Ramzes drżącym głosem - ażeby nie zepsuć pochodu żukom, zniszczono
budujący się kanał i zabito człowieka.
- Ten człowiek sam podniósł rękę na siebie.
- Ale z winy Herhora.
- W pułkach, które tak umiejętnie zgromadziłeś pod Pi-Bailos, trzydziestu ludzi umarło ze
zmęczenia, a kilkuset jest chorych.
Książę spuścił głowę.
- Ramzesie - ciągnął faraon - przez usta twoje nie przemawia dostojnik państwa, który dba
o całość kanałów i życie robotników, ale człowiek rozgniewany. Gniew zaś nie godzi się ze
sprawiedliwością jak jastrząb z gołębiem.
- O mój ojcze! - wybuchnął następca - jeżeli gniew mnie unosi, to dlatego że widzę
niechęć dla mnie Herhora i kapłanów...
- Przecież sam jesteś wnukiem arcykapłana, kapłani uczyli cię... Poznałeś więcej ich
tajemnic, aniżeli którykolwiek inny książę...
- Poznałem ich nienasyconą dumę i chęć władzy. A że ukrócę to... więc już dziś są moimi
wrogami... Herhor nie chce mi dać nawet korpusu, gdyż woli rządzić całą armią...
Wyrzuciwszy te niebaczne słowa następca struchlał. Ale władca podniósł na niego jasne
spojrzenie i odparł spokojnie:
- Armią i państwem rządzę ja. Ze mnie płyną wszelkie rozkazy i wyroki. Na tym świecie
jestem wagą Ozirisa i sam ważę sprawy moich sług: następcy i ministra czy ludu.
Nieroztropnym byłby ten, kto by sądził, że nie są mi znane wszystkie gwichty.
- Jednak gdybyś, ojcze, patrzył na bieg manewrów własnymi oczami...
- Może zobaczyłbym wodza - przerwał faraon - który w stanowczej chwili rzuca wojsko i
ugania się po krzakach za izraelską dziewczyną. Ale ja o takich błahostkach nie chcę
wiedzieć.
Książę upadł do nóg ojcu szepcząc:
- Tutmozis powiedział ci o tym, panie?
- Tutmozis jest dzieciakiem jak i ty. On już robi długi, jako szef sztabu w korpusie
Menfi, i myśli w swym sercu, że oko faraona nie dosięgnie jego spraw w pustyni...
RozDZIAŁ SIÓDMY
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional