lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 320

- Jeżeli tu nocujecie, to jutro po dniu obejrzę, może i ja co wybiorę. A tymczasem
pozwólcie, mopankowie, przysiąść się do stołu.
Nieznajomy pan pytał wprawdzie, czy mu się przysiąść pozwolą, ale takim tonem, jakby był
tego zupełnie pewien jakoż nie omylił się, bo młody koniucha odrzekł grzecznie:
- Prosim bardzo wdzięcznie waszą mość, choć i nie mamy na co prosić, bo jeno grochem z
kiełbasą możem częstować.
- Mam ja w puzdrach lepsze od tego specjały - odparł nie bez pewnej pychy młody panek -
ale u mnie żołnierskie podniebienie, i groch z kiełbasą, byle dobrze podlany, nad
wszystko przekładam.
To rzekłszy (a mówił bardzo powoli chociaż spoglądał bystro i roztropnie)zasiadł na
ławie, gdy zaś Kmicic usunął mu się tak, aby uczynić wygodne miejsce, dodał łaskawie:
- Proszę, proszę, nie inkomoduj się waćpan. W drodze się na godność nie uważa, a chociaż
m nie też łokciem trącisz, to mi korona z głowy nie spadnie.
Kmicic, który właśnie przysuwał nieznajomemu miskę z grochem, a który jako się rzekło,
nie przywykł jeszcze do podobnego traktowania, byłby niezawodnie rozbił ją na głowie
nadętego młodzika, gdyby nie to, że było coś w tej nadętości takiego, co bawiło pana
Andrzeja, więc nie tylko że zaraz wewnętrzny impet powściągnął, ale się uśmiechnął i
rzekł:
- Takie to teraz czasy wasza mość, że i z najwyższych głów korony spadają: exemplum nasz
król Jan Kazimierz, który wedle prawa dwie powinien nosić, a nie ma żadnej, chyba jednę
cierniową...
Na to nieznajomy spojrzał bystro na Kmicica, po czym westchnął i rzekł:
- Takie teraz czasy, że lepiej o tym nie mówić, chyba z konfidentami.
Po chwili zaś dodał:
- Aleś to roztropnie waćpan wywiódł. Musiałeś gdzieś po dworach przy politycznych
ludziach sługiwać, bo mowa edukację wyższą, niż jest waćpanowa kondycja, pokazuje.
- Ocierając się między ludźmi, słyszało się to i owo, alem nie sługiwał.
- Skądże to rodem, proszę?
- Z zaścianka, z województwa trockiego.
- Nic to, że z zaścianka, byle szlachcic, bo to grunt. A co tam słychać na Litwie?
- Po staremu, zdrajców nie brak.
- Zdrajców? mówisz waćpan. A cóż to, proszę, za zdrajcy?
- Ci, którzy króla i Rzeczypospolitej odstąpili.
- A jak się ma książę wojewoda wileński?
- Chory, mówią: dech mu zatyka.
- Daj mu Boże zdrowie, zacny to pan!
- Dla Szwedów zacny, bo im wrota na rozcież otworzył.
- To waćpan, widzę, nie jego partyzant?
Kmicic spostrzegł, że nieznajomy, wciąż niby dobrodusznie wypytując, bada go.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional