lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 316

zaprzedańca albo zgoła szwedzkiego. Gdyby król jegomość wiedział, ktom jest, mógłby mnie
nie ufać i intencją moją wzgardzić, która jeżeli nie jest szczera, Bóg widzi! Uważaj,
Kiemlicz!
- Uważam, wasza miłość.
- Tedy nie nazywam się Kmicic, jeno Babinicz, rozumiesz? Nikt nie mamego prawdziwego
przezwiska wiedzieć. Gęby mi nie otworzyć, pary nie puścić. A będą pytać, skąd jestem, to
powiesz, żeś się po drodze do mnie przyłączył i nie wiesz; natomiast rzekniesz: kto
ciekaw, niech się samego pyta.
- Rozumiem, wasza miłość.
- Synom zapowiesz, czeladzi także. Choćby z nich pasy darto, nazywam się Babinicz.
Gardłem mi za to odpowiadacie!
- Tak i będzie, wasza miłość. Pójdę synom zapowiedzieć, bo tym szelmom trzeba łopatą w
łeb kłaść. Taka mi z nich pociecha... Bóg pokarał za dawne grzechy... Ot, co... Pozwoli
wasza miłość słowo jeszcze powiedzieć?
- Mów śmiele.
- Widzi mi się, lepiej będzie, jeżeli nie powiemy ni żołnierzom, ni czeladzi, dokąd
jedziem.
- Tak ma i być.
- Dość niech wiedzą, że pan Babinicz, nie pan Kmicic, jedzie. A po drugie: chcąc w taką
drogę jechać, lepiej by ukryć szarżę waszej miłości.
- Jak to?
- Bo Szwedzi glejty znaczniejszym ludziom dają, a kto nie ma glejtu, tego do komendanta
prowadzą.
- Ja glejty do komend szwedzkich mam!
Zdziwienie błysnęło w chytrych oczach Kiemlicza, ale pomyślawszy chwilę rzekł:
- Wasza miłość pozwoli jeszcze powiedzieć, co myślę?
- Byleś dobrze radził, a nie marudził, to mów, bo widzę, żeś człek obrotny.
- Jeżeli glejty są, to i lepiej, bo można w nagłym razie pokazać, ale jeżeli wasza miłość
z taką robotą jedzie, która ma zostać tajemna, to lepiej glejtów nie pokazywać. Nie wiem
ja, czy one wydane na imię Babinicza, czy na pana Kmicica, ale pokazać, to ślad zostanie
i pościg łatwiejszy.
- Jak w sedno utrafiłeś! - zawołał Kmicic.
- Wolę glejty zachować na inny czas, jeżeli można inaczej się przedostać!
- Można, wasza miłość, a to w przebraniu chłopskim albo chudopacholskim, co będzie
łatwiej, bo u mnie tu jest trochę ochędostwa jako to czapek i kożuchów szarych, takich
właśnie, jak drobna szlachta nosi. Wziąwszy tabunek koni, można by pojechać z nimi niby
po jarmarkach i przebierać się coraz głębiej, hen, aż pod Łowicz i Warszawę. Co ja, z
przeproszeniem waszej miłości, nieraz już, jeszcze w spokojnych czasach czyniłem, i tamte
drogi znam. Jakoś pod tę porę przypada jarmark w Sobocie, na który z daleka się
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional