lektory on-line

Faraon - Strona 309

- W takim razie - rzekła z westchnieniem - nie jesteś ostrożny, mój synu!... Po południu
był u mnie Herhor, bardzo niezadowolony z posłuchania u ciebie... Mówił, że chcesz usunąć
kapłanów z dworu...
- A oni mi na co?... Czy ażeby moja kuchnia i piwnica miały duże rozchody?... Czy może na
to, ażeby słuchali, co mówię, i patrzyli, co robię?...
- Cały kraj wzburzy się, gdy kapłani ogłoszą, że jesteś bezbożnikiem... - wtrąciła pani.
- Kraj już się burzy, ale z winy kapłanów - odparł faraon. - A i o pobożności egipskiego
ludu zaczynam mieć inne wyobrażenie... Gdybyś, matko, wiedziała, ile w Dolnym Egipcie
jest procesów o znieważanie bogów, a w Górnym - o okradanie zmarłych, przekonałabyś się,
że dla naszego ludu sprawy kapłańskie już przestały być świętymi.
- To wpływ cudzoziemców, którzy zalewają Egipt -zawołała pani. - Zwłaszcza Fenicjanie...
- Wszystko jedno, czyj wpływ; dość, że Egipt już nie uważa ani posągów, ani kapłanów za
istoty nadludzkie... A gdybyś jeszcze, matko, posłuchała szlachty, oficerów, żołnierzy,
zrozumiałabyś, że nadszedł czas postawienia władzy królewskiej na miejscu kapłańskiej,
jeżeli wszelka władza nie ma upaść w tym kraju.
- Egipt jest twój - westchnęła królowa. - Mądrość twoja jest nadzwyczajna, więc czyń, jak
chcesz... Ale postępuj ostrożnie... O, ostrożnie... Skorpion, nawet zabity, jeszcze może
ranić nieostrożnego zwycięzcę...
Uściskali się i pan wrócił do swej sypialni. Ale tym razem naprawdę nie mógł zasnąć.
Już jasno widział, że między nim i kapłanami rozpoczęła się walka, a raczej coś
wstrętnego, co nawet nie zasługiwało na nazwę walki i z czym on, wódz, w pierwszej chwili
nie umiał sobie poradzić.
Bo gdzie tu jest nieprzyjaciel?... Przeciw komu ma wystąpić jego wierne wojsko?... Czy
przeciw kapłanom, którzy upadają przed nim na ziemię? Czy przeciw gwiazdom, które mówią,
że faraon nie wszedł jeszcze na drogę prawdy? Co i kogo tu zwalczać?...
Może owe głosy duchów rozlegające się wśród pomroki? Czy własną matkę, która, przerażona,
błaga go, ażeby nie rozpędzał kapłanów?...
Faraon wił się na swym łożu w poczuciu bezsilności. Nagle przyszła mu myśl: "Co mnie
obchodzi nieprzyjaciel, który rozłazi się jak błoto w garści?... Niech sobie gadają w
pustych salach, niech gniewają się na moją bezbożność...
Ja będę wydawał rozkazy, a kto ośmieli się nie spełnić ich, ten jest moim wrogiem i
przeciw temu zwrócę policją, sąd i wojsko..."
ROZDZIAŁ PIĘĆDZIESIĄTY TRZECI
Tak tedy w miesiącu Hator, po trzydziestu czterech latach panowania, umarł faraon
Mer-amen-Ramzes XII, władca dwu światów, pan wieczności, rozdawca życia i wszelakiej
uciechy.
Umarł, ponieważ czuł, że ciało jego staje się mdłe i nieużyteczne. Umarł, ponieważ
tęsknił do wiekuistej ojczyzny, a rządy ziemskiego państwa pragnął powierzyć młodszym
rękom. Umarł wreszcie, bo tak chciał, bo taką była jego wola. Boski duch odleciał niby
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional