lektory on-line

Chłopi - Władysław Reymont - Strona 304

— Spodobał im się księży byk, to niech go sobie doją! — wykrzykiwał.
Młynarzowa, też jakoś kwękająca, spłakana i z obwiązaną twarzą, wzruszała ramionami, ale jak mogła, ukradkiem zborgowała niejednemu.
Nadeszła Kłębowa prosząc o pół ćwiartki jaglanej kaszy.
— Płacicie zaraz, to bierzcie, ale na bórg nie dam ani ziarnka.
Zafrasowała się wielce, bo juści, że przyszła bez pieniędzy.
— Tomek z nim trzyma za jedno, to niechaj uprosi o kaszę.
Obraziła się i rzekła wyzywająco:
— Juści, co trzyma z księdzem i trzymał będzie, ale tutaj już więcej jego noga nie postoi.
— Mała szkoda, krótki żal! Spróbujcie mleć gdzie indziej.
Odeszła wielce skłopotana, bo w domu nie było już ani grosza, lecz natknąwszy się na kowalową, siedzącą pod zawartą kuźnią, rozżaliła się przed nią i zapłakała na młynarza.
Ale kowalowa ozwała się z prześmiechem:
— To wam jeno rzeknę, co już niedługie to jego panowanie.
— Hale, a któż to da radę takiemu bogaczowi, kto?
— Jak mu wiatrak postawią pod bokiem, to mu i radę dadzą.
Kłębowa jaże oczy wytrzeszczyła ze zdumienia.
— A mój wiatrak postawi. Co ino poszedł z Mateuszem do boru wybierać drzewo, na Podlesiu będą stawiać kole figury.
— Cie… Michał stawia wiatrak, śmierci bym się prędzej spodziała, no, no. Ale dobrze tak temu zdzierusowi, niech mu kałdun spadnie.
Tak jej ulżyło, że śpieszniej szła ku domowi, ale dojrzawszy Hankę pierącą pod chałupą wstąpiła podzielić się tą niespodzianą nowiną.
Antek majdrował cosik kole woza i posłyszawszy rozmowę rzekł:
— Prawdę wam powiedziała Magda, kowal już kupił od dziedzica dwadzieścia morgów na Podlesiu, zaraz przy figurze, i tam wystawi wiatrak! Młynarz się wścieknie ze złości, ale niech mu rura zmięknie! Tak się już wszystkim dał we znaki, że nikto go nie pożałuje.
— Nie wiecie to niczego o Rochu?
— Nic a nic — odwrócił się od niej jakoś spiesznie.
— To dziwne, trzeci dzień i nie wiada, co się z nim wyrabia.
— Przeciek nieraz już tak bywało, że poszedł kajś, a potem znowu się zjawił.
— Któż to od was idzie do Częstochowy? — zagadnęła Hanka.
— A idzie moja Jewka z Maciusiem. Latoś mało wiela się ze wsi wybiera.
— I ja pójdę, właśnie przepieram na drogę co lżejsze szmaty.
— Ale pono z drugich wsi to sporo się szykuje.
— Sposobną porę se wybrały, na największą robotę — mruknął Antek, ale żonie się nie przeciwił wiedząc od dawna, na jaką to intencję się ochfiarowała.
Zaczęły se rozpowiadać różnoście, gdy wpadła Jagustynka.
— Wiecie — wrzeszczała — a to może przed godziną przyszedł z wojska Jasiek!
— Tereski chłop! A dyć powiadała, co wraca dopiero na kopania.
— Co inom go widziała, galancie koło niego i okrutnie stęskniony do swoich.
— Dobry był chłop, ale zawzięty. Tereska doma?
— Rwie len u proboszcza i jeszcze nie wie, co ją w domu czeka.
— Znowu zakotłuje się w Lipcach, przeciek mu zarno powiedzą!
Antek słuchał uważnie, gdyż mocno go zajęła nowina, lecz się nie odzywał, zaś Hanka z Kłębową szczerze ubolewając nad Tereską jęły przewidywać najgorsze la niej rzeczy, aż im przerwała Jagustynka:
— Psu na budę taka sprawiedliwość! Hale, pójdzie se taki ciołek na całe roki we świat, kobietę ostawi samą, a potem, jak się niebodze co przygodzi, to gotów ją choćby zakatrupić! A wszystkie też bij zabij na nią! Kajże ta sprawiedliwość! Chłop to se może używać jak na psim weselu i nikto mu za to nie rzeknie nawet marnego słowa! Do cna głupie urządzenie na świecie! Jakże, to kobieta nie żywy człowiek, to z drewna wystrugana czy co? Ale kiej już musi odpowiadać, to niechże i gach zarówno płaci, przeciek pospólnie grzeszyli. Czemuż to jemu tylko uciecha, a la niej samo płakanie, co?
— Moiściewy, tak już postanowione od wiek wieka, to i ostanie! — szepnęła Kłębowa.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional