lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 299

kroki, pod którymi opadłe liście szeleściały bardzo wyraźnie.
- Konie słychać -szepnął Soroka.
Lecz kroki poczęły oddalać się od chaty, a wkrótce potem rozległo się groźne i chrapliwe
beczenie jelenia.
- To jelenie! Byk się łaniom oznajmia albo drugiego rogala straszy.
- W całym lesie gody, jakoby się diabeł żenił.
Umilkli znowu i poczęli drzemać, jeno wachmistrz podnosił czasem głowę i nasłuchiwał
przez chwilę, po czym głowa opadała mu zaraz na piersi. Tak zeszła godzina i druga, aż na
koniec sosny najbliższe z czarnych uczyniły się szare, a wierzchołki bielały coraz
bardziej, jakoby je kto roztopionym srebrem namaścił. Ryki jelenie umilkły i cisza
zupełna zapanowała w głębiach leśnych. Z wolna brzask począł przechodzić w świtanie,
białe i blade światło jęło wsiąkać w siebie różowe i złote blaski, na koniec nastał dzień
zupełny i oświecił znużone twarze żołnierzy śpiących twardym snem pod chatą.
Wtem drzwi się otwarły, Kmicic ukazał się w progu i zawołał:
- Soroka! Bywaj!
Źołnierze zerwali się na równe nogi.
- Dla Boga, to wasza miłość na nogach? - rzekł Soroka.
- A wy pospaliście się jak woły; można by wam łby poucinać i za płot powyrzucać, nimby
się który rozbudził.
- Czuwaliśmy do rana, panie pułkowniku, zasnęliśmy dopiero o dniu białym.
Kmicic rozejrzał się dokoła.
- Gdzie jesteśmy?
- W lesie, panie pułkowniku.
- To i ja widzę. Ale co to za chałupa?
- Tego my sami nie wiemy.
- Chodź za mną! - rzekł pan Andrzej.
I cofnął się do wnętrza chaty. Soroka podążył za nim.
- Słuchaj - rzekł Kmicic siadłszy na tapczanie - wszakże to książę do mnie strzelił?
- Tak jest.
- A co się z nim stało?
- Uszedł.
Nastała chwila milczenia.
- To źle! -rzekł Kmicic- bardzo źle! Lepiej było go położyć niż żywego puszczać.
- My tak i chcieli, ale...
- Ale co?
Soroka opowiedział pokrótce, co się stało. Kmicic słuchał nad podziw spokojnie, jeno oczy
poczęły mu gorzeć, a w końcu rzekł:
- Tedy on górą, ale się jeszcze spotkamy. Czemuś zjechał z gościńca?
- Bałem się pogoni.- To i słusznie, bo pewno była. Za mało nas teraz na Bogusławową
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional