lektory on-line

Faraon - Strona 289

Ponieważ nie zrozumiałem tej historii - ciągnął Ramzes - więc mój święty ojciec objaśnił
mi ją.
Synu - mówił - te piramidy są wiekuistym dowodem nadludzkiej potęgi Egiptu. Gdyby jaki
człowiek chciał sobie wznieść piramidę, ułożyłby drobny stos kamieni i rzuciłby po kilku
godzinach swoją pracę zapytawszy: na co mi ona? Dziesięciu, stu i tysiąc ludzi
nagromadziliby trochę więcej kamieni, zsypaliby je nieporządnie i - znowu porzuciliby ją
po upływie kilku dni. Bo na co im ta robota?
Ale kiedy faraon egipski, kiedy państwo egipskie umyśli sobie zgromadzić stos kamieni, to
spędza krocie tysięcy ludzi i buduje choćby przez kilkadziesiąt lat, dopóki roboty nie
skończy.
Nie o to bowiem chodzi: czy były potrzebne piramidy? Ale o to, ażeby wola faraona, gdy ją
raz wypowiedziano, była spełniona,
- Tak Pentuerze piramida to nie grób Cheopsa, lecz -wo1a Cheopsa. Wola, która posiada
tylu wykonawców, jak żaden król na świecie, a taki porządek i wytrwałość w działaniu, jak
bogowie.
Jeszcze w szkołach uczono mnie, że wola ludzka to wielka siła, największa siła pod
słońcem. A przecie wola ludzka może podnieść ledwie jeden kamień. Jakże wielką zatem jest
wola faraona, który wzniósł górę kamieni tylko dlatego, że mu się tak podobało, że on tak
chciał, choćby nawet bez celu.
- Czy i ty, panie, chciałbyś w podobny sposób dowodzić swojej potęgi?... - nagle zapytał
go Pentuer.
- Nie - odparł książę bez wahania. - Gdy faraonowie raz okazali siłę, mogą już być
miłosierni. Chyba, że kto probowałby opierać się ich rozkazom.
"A przecież ten młodzieniec ma dopiero dwadzieścia trzy lat!" - rzekł do siebie
zatrwożony kapłan.
Zwrócili w stronę rzeki i jakiś czas szli milcząc.
- Połóż się, panie - rzekł kapłan - zaśnij. Odbyliśmy nie lada podróż.
- Alboż mogę zasnąć?... - odparł książę. - Raz otaczają mnie te krocie chłopów, którzy,
według twego zdania, zginęli przy budowie piramid (jak gdyby bez owych piramid mieli żyć
wiecznie!...) To znowu myślę o moim świątobliwym ojcu, który może w tej chwili
dogorywa... Chłopi cierpią!... chłopi rozlewają krew!... Kto mi dowiedzie, że mój boski
ojciec nie więcej męczy się na swym kosztownym łożu aniżeli twoi chłopi dźwigając
rozpalone kamienie?...
Chłopi! zawsze chłopi!... Dla ciebie, kapłanie, tylko ten zasługuje na litość, kogo wszy
jedzą. Cały szereg faraonów wstąpił do grobu, niektórzy konali w boleściach, niektórych
zamordowano. Ale ty o nich nie pamiętasz, tylko o chłopach, których zasługą jest, że
rodzili innych chłopów, czerpali błoto nilowe albo wpychali w usta swoim krowom -
jęczmienne gałki.
A mój ojciec... a ja?... Czyliż nie zabito mi syna i kobiety z mego domu? Czy był dla
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional