lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 284

- Nie śmiesz mi w oczy spojrzeć, panie Kmicic, z tyłu się kryjesz.
- Owszem! - odparł pan Andrzej i popędziwszy konia, odsunął Zawratyńskiego, a sam
chwyciwszy za lejc książęcego rumaka spojrzał Bogusławowi prosto w twarz.
- A jak tam moja szkapa? Zalim jej dołgał choć jedną cnotę?
- Dobry koń! -odrzekł książę. - Chcesz, to go kupię.
- Bóg zapłać! Wart ten koń lepszego losu niż zdrajcę do śmierci nosić.
- Głupiś, panie Kmicic!
- Bom w Radziwiłłów wierzył!
Znów nastała chwila milczenia, którą przerwał pierwszy książę:
- Powiedz mi, pani Kmicic - rzekł- czyś ty pewien, żeś przy zdrowych zmysłach i że ci
się rozum nie pomieszał? Czyś zapytał samego siebie, coś ty, szalony człecze, uczynił,
kogoś ty porwał, na kogoś rękę podniósł? Czy-ci nie przyszło do głowy, że lepiej by dla
ciebie teraz było, żeby cię matka nie rodziła? I że na tak żuchwały postępek nie
odważyłby się nikt nie tylko w Polsce, ale i w Europie całej?
- To widać niewielka fantazja w tej Europie, bo ja waszą książęcą mość porwałem, trzymam
i nie puszczę.
- Nie może być inaczej, tylko z szalonym sprawa! - zawołał jakby do siebie książę.
- Mój mości książę! - odrzekł pan Andrzej. -Jesteś w moim ręku i z tym się zgódź, a słów
próżno nie trać! Pogoń nie nadejdzie, bo tam twoi ludzie dotychczas myślą, żeś
dobrowolnie z nami wyjechał. Kiedy cię moi ludzie pod łokcie brali, nikt tego nie
widział, bo nas tuman przesłonił, a choćby nie tuman, to z dalekości ani masztalerze, ani
straż by nie dojrzała. Przez dwie godziny będą cię czekać, przez trzecią się
niecierpliwić, przez czwartą i piątą niepokoić, a w szóstej wyślą ludzi na zwiady, a my
tymczasem będziem za Mariampolem.
- I co z tego?
- To z tego, że nie zgonią, a choćby i zaraz byli zaczęli gonić, i tak by nie zgonili, bo
wasze konie prosto z drogi, a nasze wypoczęte. Gdyby zaś jakim cudem zgonili, i to na
nic, bo jak mnie tu wasza książęca mość widzisż, tak bym jej łeb roztrzaskał... co i
uczynię, jeśli inaczej nie będzie można. Ot, co jest! Radziwiłł ma dwór, wojsko, działa,
dragonów, a Kmicic sześciu ludzi i pomimo tego Kmicic Radziwiłła za kark trzyma.
- Co dalej? - rzekł książę.
- Nic dalej! Dalej pojedziem przed siebie tam, gdzie mi się spodoba. Dziękuj wasza
książęca mość Bogu, żeś żyw dotąd, bo żeby nie to, żem ja sobie kazał z dziesięć wiader
wody rano na łeb wychlustać, to byś już był na tamtym świecie, alias w piekle, z dwóch
racyj: jako zdrajca i jako kalwin.
- I ważyłbyś się na to?
- Nie chwaląc się nie znajdziesz wasza książęca mość łatwo takowej imprezy, na którą bym
się nie ważył, a masz najlepszy dowód na sobie.
Książę spojrzał uważniej w oblicze junaka i rzekł:
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional