lektory on-line

Faraon - Strona 280

przywrócenia sił. Mięszano mu w winie i potrawach naprzód popioły konia i byka, później -
lwa, nosorożca i słonia, ale potężne leki zdawały się nie wywierać żadnego skutku. Jego
świątobliwość tak często omdlewał, że już zaprzestano odczytywać mu raportów.
Jednego dnia dostojny Herhor wraz z królową i kapłanami, padłszy na twarze, ubłagali
pana, że pozwolił zbadać mędrcom swoje boskie ciało. Pan zgodził się, lekarze zbadali go
i opukali, lecz oprócz wielkiego wychudnięcia nie znaleźli żadnej groźnej wskazówki.
-Jakich uczuć doznaje wasza świątobliwość? - zapytał w końcu najmędrszy lekarz.
Faraon uśmiechnął się.
-Czuję - odparł - że pora mi wrócić do słonecznego ojca.
-Tego wasza świątobliwość zrobić nie może bez największej szkody dla swoich ludów -
pośpiesznie wtrącił Herhor.
-Zostawię wam syna, Ramzesa, który jest lwem i orłem w jednej osobie - rzekł pan. - I
zaprawdę, jeżeli go słuchać będziecie, zgotuje on Egiptowi taki los, o jakim od początku
świata nie słyszano.
Świętego Herhora i innych kapłanów aż zimno przeszło od tej obietnicy. Oni wiedzieli, że
następca tronu jest lwem i orłem w jednej osobie i że słuchać go muszą. Woleliby jednak
jeszcze przez długie lata mieć tego oto łaskawego pana, którego serce pełne litości było
jak wiatr północny przynoszący deszcz polom i ochłodę ludziom.
Dlatego wszyscy, niby jeden mąż, padli na ziemię jęcząc i dopóty leżeli na brzuchach
swoich, aż faraon zgodził się poddać kuracji.
Wtedy lekarze na cały dzień wynieśli go do ogrodu między pachnące drzewa iglaste, karmili
go siekanym mięsem, poili mocnymi rosołami, mlekiem i starym winem. Dzielne te środki na
jakiś tydzień wzmocniły jego świątobliwość; wnet jednak przyszło nowe osłabienie, dla
zwalczania którego zmuszono pana, ażeby pił świeżą krew cieląt pochodzących od Apisa.
Lecz i krew nie na długo pomogła, i trzeba było odwołać się do porady arcykapłana
świątyni - złego boga Seta.
Wśród powszechnej trwogi ponury kapłan wszedł do sypialni jego świątobliwości, spojrzał
na chorego i zalecił straszne lekarstwo.
-Trzeba - rzekł - dawać faraonowi do picia krew z niewinnych dzieci, co dzień po kubku...
Kapłani i magnaci zapełniający pokój oniemieli na taką radę. Potem zaczęli szeptać, że do
tego celu najlepsze będą dzieci chłopskie; dzieci bowiem kapłańskie i wielkich panów już
w niemowlęctwie tracą niewinność.
-Wszystko mi jedno, czyje to będą dzieci - odparł okrutny kapłan - byle jego
świątobliwość miał co dzień świeżą krew.
Pan, leżąc na łóżku z zamkniętymi oczyma, słuchał tej krwawej rady i lękliwych szeptów
dworu. A gdy jeden z lekarzy nieśmiało spytał Herhora: czy można zająć się wyszukaniem
odpowiednich dzieci?... faraon ocknął się. Wlepił mądre oczy w obecnych i rzekł:
-Krokodyl nie pożera swoich małych, szakal i hiena oddaje życie za swe szczenięta, a ja
miałbym pić krew egipskich dzieci, które są moimi dziećmi?... Zaprawdę, nigdy bym nie
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional