lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 266

dotąd przez drogę), potrzebowali odpoczynku, więc pan Andrzej kazał żołnierzom zdjąć juki
z koni i roztasować się w karczmie na dobre.
Na drugi dzień przekonał się, że uczynił nie tylko roztropnie, ale i mądrze, albowiem
zaledwie rano zdołał szaty przywdziać, gdy oberżysta stanął przed nim.
- Nowinę przynoszę waszej miłości - rzekł.
- A dobrą?
- Ni złą, ni dobrą, jeno że mamy gości. Okrutny dwór zjechał tu dziś rano stanął w
starościńskim domu. Jest regiment piechoty, a co jazdy, karet, co
służby!... Ludzie myśleli, że to sam król przyjechał.
- Jaki król?
Karczmarz począł obracać czapkę w ręku.
- Prawda, że to mamy teraz dwóch królów, ale nie żaden z nich przyjechał,jeno książę
koniuszy.
Kmicic zerwał się na równe nogi.
- Co za książę koniuszy? książę Bogusław?..
- Tak jest, wasza miłość. Brat stryjeczny księcia wojewody wileńskiego.
Pan Andrzej aż w ręce klasnął ze zdziwienia.
- O, to się spotykamy!
Karczmarz zrozumiawszy, że jego gość jest znajomym księcia Bogusława, skłonił się niżej
niż poprzedniego dnia i wyszedł z izby, a Kmicic począł ubierać się pośpiesznie i w
godzinę później był już przed domem starościńskim.
W całym miasteczku roiło się od żołnierzy. Piechota ustawiała w kozły muszkiety na rynku;
jazda pozsiadała już z koni i zajęła domostwa poboczne. Źołnierze i dworzanie, w
najrozmaitszych ubiorach, stali przed domami lub przechadzali się po ulicach. Z ust
oficerów słychać było rozmowę francuską i niemiecką. Nigdzie polskiego żołnierza, nigdzie
polskiego moderunku, muszkietnicy i dragonia przybrani byli dziwacznie, inaczej nawet od
cudzoziemskich chorągwi, które pan Andrzej w Kiejdanach widywał, bo nie na niemiecki, ale
na francuski ład. Źołnierz jednak piękny i tak okazały, że każdego szeregowca za oficera
można było poczytać, zachwycał oczy pana Andrzeja. Oficerowie spoglądali też na niego z
ciekawością, bo wystroił się odświętnie w aksamity i złotogłów, a sześciu ludzi
przybranych w nową barwę szło dla asystencji za nim.
Na podwórzu starościńskiego dworu kręcili się dworzanie, wszyscy postrojeni na francuski
sposób: więc paziowie w berecikach z piórami, rękodajni w aksamitnych kaftanach,
masztalerze w szwedzkich, wysokich butach z kolistymi cholewami.
Widocznie książę nie miał zamiaru zatrzymywać się dłużej w Pilwiszkach i wstąpił tylko na
popas, gdyż karet nie pozataczano do wozowni, a konie karmili masztalerze na poczekaniu z
blaszanych sit, które trzymali w ręku. Kmicic oznajmił się oficerowi trzymającemu straż
przed domem, kto jest i z czym jedzie, ten zaś poszedł zdać sprawę księciu. Po chwili
wrócił pośpiesznie z zawiadomieniem, iż książę pilno chce widzieć wysłannika
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional