lektory on-line

Faraon - Strona 262

swoje jak drogocenne klejnoty składać w skarbcu pamięci. Dopiero, gdy zbierze się... O
prorocy, wy mi wówczas zapłacicie!.."
Nie pytasz, wasza dostojność, o rezultat bitwy? - spytał Tutmozis.
-Aha, właśnie... Cóż jest?
-Przeszło dwa tysiące jeńców, więcej niż trzy tysiące zabitych, a ledwie kilkuset uciekło.
-Jakaż więc była armia libijska? - rzekł zdziwiony książę.
-Sześć do siedmiu tysięcy ludzi.
-To być nie może... Czy podobna, aby w takiej potyczce zginęło prawie całe wojsko?...
-A przecież tak jest, to była straszna bitwa - odparł Tutmozis. - Otoczyłeś ich ze wszech
stron, resztę zrobili żołnierze, no... i dostojny Mentezufis... O takiej klęsce
nieprzyjaciół Egiptu nie mówią nagrobki najsławniejszych faraonów.
-Idź już spać, Tutmozisie, jestem zmęczony - przerwał książę czując, że pycha zaczyna mu
bić do głowy.
"Więc to ja odniosłem takie zwycięstwo?... Niepodobna!..." - pomyślał.
Rzucił się na skóry, ale pomimo śmiertelnego znużenia zasnąć nie mógł.
Dopiero czternaście godzin upłynęło od chwili, gdy wydał hasło rozpoczęcia bitwy...
Dopiero czternaście godzin?... Niepodobna!...
On wygrał taką bitwę?... Ależ on nawet nie widział bitwy, tylko żółty, gęsty tuman, skąd
potokami wylewały się nieludzkie wrzaski. Oto i teraz widzi ów tuman, słyszy wrzawę,
czuje spiekotę, a przecie żadnej bitwy nie ma...
Potem zobaczył niezmierną pustynię, wśród której z bolesnym trudem posuwał się po piasku.
On i jego ludzie mieli najlepsze konie z całej armii, a pomimo to pełzali jak żółwie... A
co za spiekota!... Niepodobna, ażeby człowiek mógł wytrzymać taki żar...
A oto zrywa się Tyfon, zasłania świat, pali, gryzie, dusi... Z figury Pentuera sypią się
blade iskry... Nad ich głowami rozlegają się grzmoty, zjawisko, którego nie widział
jeszcze nigdy... Potem cicha noc w pustyni...Pędzący gryf, ciemna sylwetka sfinksa na
wapiennym wzgórzu...
"Tylem widział, tylem przeżył - myśli Ramzes - byłem przy budowaniu naszych świątyń, a
nawet przy urodzinach wielkiego sfinksa, który już nie ma wieku, i... to wszystko miałoby
zdarzyć się w ciągu czternastu godzin?..."
Jeszcze ostatnia myśl błysnęła księciu: "Człowiek, który tyle przeżył, nie może długo
żyć..."
Przebiegło go zimno od stóp do głów i - zasnął.
Nazajutrz ocknął się w parę godzin po wschodzie słońca. Kłuły go oczy, bolały wszystkie
kości, trochę kaszlał, ale umysł miał jasny i serce pełne odwagi.
We drzwiach namiotu stanął Tutmozis.
-Cóż?... - spytał książę.
-Szpiegowie od granicy libijskiej przynoszą dziwne wieści - odparł ulubieniec. -Ku
naszemu wąwozowi zbliża się wielki tłum, ale to nie jest wojsko, lecz bezbronni, kobiety
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional