lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 261

myśleć po całych dniach, aż głowa boli, o nieszczęsnych terminach i w końcu nic nie
wymyślić... Trzeba mi tego wyjazdu, jako rybie wody, jako ptakowi powietrza, bo inaczej
bym oszalał.
- Dajże Boże i waćpanu szczęście! - odrzekła panna Aleksandra.
I stała przed nim, jakoby ogłuszona wyjazdem, widokiem i słowami pana Kmicica. Na twarzy
jej malowało się zmieszanie i zdziwienie, i widocznym było, że walkę ze sobą toczy, aby
przyjść do siebie; tymczasem zaś spoglądała szeroko otwartymi oczyma na młodego junaka.
- Ja do waćpana nie chowam urazy... - rzekła po chwili.
- Bodaj tego wszystkiego nie było! - odrzekł Kmicic. - Jakowyś zły duch wszedł między nas
i niby morzem nas rozdzielił. Ani tej wody przepłynąć, ani jej przebrnąć... Człek nie
czynił tego, co chciał, nie szedł, gdzie zamierzył, jeno jakby go coś popychało, aż i
zaszliśmy oboje na bezdroże. Ale skoro się mamy z oczu stracić, toć lepiej choć z
dalekości zakrzyknąć sobie: ?Bóg prowadź!" Trzeba też waćpannie wiedzieć, że uraza i
gniew to co innego, a żal co innego. Gniewum się wyzbył, ale żal we mnie siedzi -może nie
do waćpanny. Bo ja sam wiem do kogo i czego?... Myśląc nic nie wymyślę, ale tak mi się
zdaje, że lżej będzie i mnie, i waćpannie, gdy się rozmówiem. Waćpanna masz mnie za
zdrajcę... i to mnie najgorzej kole, bo jak zbawienia duszy mojej pragnę, tak nie byłem i
nie będę zdrajcą!
- Już tego nie myślę!... - rzekła Oleńka.
- Oj! jakże to mogłaś myśleć choć godzinę... Toż mnie znałaś, że dawniej do swawoli byłem
gotów: usiec, podpalić kogoś, zastrzelić to co innego, ale zdradzić dla zysku, dla
promocji - nigdy!... Brońże mnie, Boże, i sądź!... Waćpanna jesteś niewiasta i nie możesz
rozumieć, w czym zbawienie ojczyzny, więc ci się nie godzi potępiać ani wyroków dawać. A
czemu potępiłaś?... A czemu wyrok wydałaś?... Bóg z tobą!... Wiedzże o tym, że zbawienie
w księciu Radziwille i w Szwedach, a kto inaczej myśli, a zwłaszcza czyni, ten właśnie
ojczyznę gubi. Ale nie czas mi dyskursować, bo czas jechać. Wiedz tylko, żem nie zdrajca,
nie przedawczyk. Bodajem zginął, jeżeli nim kiedy będę!... .Wiedz, żeś niesłusznie mną
pogardziła, niesłusznieś na śmierć skazała... To ci mówię pod przysięgą i na wyjezdnym, a
mówię dlatego, ażeby zarazem powiedzieć: odpuszczam z serca, ale za to i ty mnie odpuść!
Panna Aleksandra przyszła już zupełnie do siebie.
- Co waćpan mówisz, żem cię niesłusznie posądzała, to prawda, i wina moja; którą
wyznawam... i o przebaczenie proszę...
Tu głos jej zadrgał i oczy niebieskie zaszły łzami, a on począł wołać z uniesieniem:
- Odpuszczam ! odpuszczam ! ja bym ci śmierć moją odpuścił!...
- Niechże waćpana Bóg prowadzi i nawróci na prawdziwą drogę, abyś zszedł z tej, po której
błądzisz.
- Daj już pokój ! daj już pokój ! - zawołał gorączkowo Kmicic - aby znów niezgoda między
nami nie powstała. Błądzę czy nie błądzę, nie mów o tym. Każdy niech wedle sumienia
idzie, a Bóg intencje osądzi. Lepiej, żem tu przyszedł, żem nie wyjechał bez pożegnania.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional