lektory on-line

Faraon - Strona 27

- Jesteś?... I cóż?... - zawołał Ramzes.
- Więc ty jeszcze nie śpisz?... - odparł Tutmozis.
- O bogowie, po tyludniowej mordędze!... Myślałem, że będę się mógł przedrzemać choćby do
wschodu słońca.
- Cóż Sara?...
- Będzie tu pojutrze albo ty u niej na folwarku, z tamtej strony rzeki.
- Dopiero pojutrze!...
- Dopiero?... Proszę cię, Ramzesie, ażebyś się wyspał.
Zbyt wiele zebrało ci się w sercu czarnej krwi, skutkiem czego do głowy uderza ci ogień.
- Cóż jej ojciec?
- To jakiś uczciwy człowiek i rozumny. Nazywa się Gedeon. Kiedy mu powiedziałem, że
chcesz wziąć jego córkę, upadł na ziemię i zaczął wydzierać sobie włosy. Rozumie się,
przeczekałem ten wylew ojcowskiej boleści, trochę zjadłem, wypiłem wina i -
przystąpiliśmy nareszcie do układów. Zapłakany Gedeon najpierw przysiągł, że woli widzieć
córkę swoją trupem aniżeli czyjąkolwiek kochanką. Wówczas powiedziałem, że pod Memfis,
nad Nilem, dostanie folwark, który przynosi dwa talenty rocznego dochodu i nie płaci
podatków. Oburzył się. Wtedy oświadczyłem, że może jeszcze dostać co roku talent złotem i
srebrem. Westchnął i wspomniał, że jego córka przez trzy lata kształciła się w Pi-Bailos.
Postąpiłem jeszcze talent. Teraz Gedeon, wciąż niepocieszony, nadmienił, że traci bardzo
dobre miejsce rządcy u pana Sezofrisa. Powiedziałem, że tej posady rzucać nie potrzebuje,
i dorzuciłem mu dziesięć krów dojnych z twoich obór. Czoło wyjaśniło mu się trochę, więc
wyznał mi, pod największym sekretem, że na jego Sarę zwrócił już uwagę pewien strasznie
wielki pan, Chaires, który nosi wachlarz nad nomarehą Memfisu. Ja zaś obiecałem mu dodać
byczka, mniejszy łańcuch złoty i większą bransoletę. Tym sposobem twoja Sara będzie cię
kosztowała: folwark i dwa talenty rocznie gotowizną, a dziesięć krów, byczka, łańcuch i
bransoletę złotą jednorazowo. To dasz jej ojcu, zacnemu Gedeonowi; jej zaś samej co ci
się podoba.
- Cóż na to Sara? - spytał książę.
- Przez czas układów chodziła między drzewami. A gdyśmy zakończyli sprawę i zapili dobrym
winem żydowskim, powiedziała ojcu... -wiesz co?... Źe gdyby jej nie oddał tobie, weszłaby
na skałę i rzuciłaby się głową na dół. Teraz chyba będziesz spał spokojnie - zakończył
Tutmozis.
- Wątpię - rzekł następca opierając się o balustradę i patrząc w najpustszą stronę parku.
- Czy wiesz, że w drodze spotkaliśmy powieszonego chłopa...
- O!... to gorsze od skarabeuszów - syknął Tutmozis.
- Powiesił się sam z rozpaczy, że wojsko zasypało mu kanał, który przez dziesięć lat
kopał w pustyni.
- No, ten człowiek już śpi twardo... Więc chyba pora i nam...
- Ten człowiek był skrzywdzony - mówił książę -trzeba znaleźć jego dzieci, wykupić i dać
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional