lektory on-line

Krzyżacy - Strona 245

- Obiecałem twemu panu balsam gojący, więc źle mi się za uczynność wypłaca. Zwykła to
zresztą u Polaków rzecz... ale że ciężko jest pobit i wkrótce przed Bogiem może stanąć,
więc powiedz mu...
Tu wsparł lewą dłoń na ramieniu Czecha.
- Więc powiedz mu, że ja, ot, jak odpowiadam!... I w tej samej chwili błysnął nożem przy
gardle giermka. Lecz nim zdołał pchnąć, Czech, który już od dawna śledził jego ruchy,
chwycił go swymi żelaznymi rękoma za prawicę, wygiął ją, zakręcił, aż chrupnęły stawy i
kości - i dopiero usłyszawszy okropny ryk bólu, wspiął konia - i pomknął jak strzała,
zanim inni zdołali mu zastąpić.
Bracia Rotgier i Gotfryd poczęli go gonić, ale wnet wrócili, przerażeni strasznym
krzykiem Danvelda. De Lowe podtrzymywał go pod ramiona, on zaś z twarzą bladą i zarazem
zsiniałą krzyczał tak, że aż pocztowi, jadący przy wozach znacznie na przedzie,
wstrzymali konie.
- Co wam jest? - pytali bracia.
Lecz de Lowe kazał im jechać co sił, sprowadzić wóz, albowiem Danveld widocznie nie mógł
się na kulbace utrzymać. Po chwili zimny pot okrył mu czoło i zemdlał.
Po sprowadzeniu wozu ułożono go na słomie i ruszono ku granicy. De Lowe pilił, albowiem
rozumiał, że po tym, co zaszło, nie można czasu tracić nawet dla opatrunku Danvelda.
Siadłszy przy nim na wozie, wycierał od czasu do czasu śniegiem jego twarz, ale nie mógł
przywrócić mu przytomności.
Dopiero w pobliżu granicy Danveld otworzył oczy i począł obzierać się jakby ze
zdziwieniem dokoła.
- Jak wam jest? - spytał Lowe.
- Nie czuję bólu, ale nie czuję i ręki - odrzekł Danveld.
- Bo wam już zdrętwiała - dlatego i ból minął. W ciepłej izbie wróci. Tymczasem
podziękujcie Bogu i za chwilę ulgi. A Rotgier i Gotfryd zbliżyli się zaraz do wozu.
- Stało się nieszczęście - rzekł pierwszy - co teraz będzie?
- Powiemy - odparł słabym głosem Danveld - że giermek zamordował de Fourcy'ego.
- Nowa ich zbrodnia i winowajca wiadomy! - dodał Rotgier.
Rozdział XXIV
Czech tymczasem poleciał jednym pędem wprost do leśnego dworca i zastawszy jeszcze w nim
księcia, opowiedział jemu pierwszemu, co się stało. Na szczęście, znaleźli się dworzanie,
którzy widzieli, że giermek wyjechał bez broni. Jeden z nich krzyknął mu był nawet na
drogę półżartem, aby wziął jakie żelaziwo, bo inaczej Niemcy go pokołaczą, ów jednak,
bojąc się, aby rycerze nie przejechali tymczasem granicy, skoczył na konia tak jak stał,
w kożuchu tylko, i pognał za nimi. Świadectwa te rozproszyły wszelkie wątpliwości księcia
co do tego, kto mógł być zabójcą de Fourcy'ego, ale napełniły go niepokojem i gniewem tak
wielkim, że w pierwszej chwili chciał wysłać pościg za Krzyżakami, aby ich w łańcuchach
odesłać wielkiemu mistrzowi na ukaranie. Po chwili jednak sam zmiarkował, że pościg nie
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional