lektory on-line

Krzyżacy - Strona 238

Usłyszawszy to, Hugo de Danveld wsparł łokcie na stole, głowę na rękach i na długi czas
zatopił się w rozmyślaniu. Nagle rozjaśniły mu się oczy, obtarł wedle zwyczaju wierzchem
dłoni wilgotne, grube wargi i rzekł:
- Błogosławiona niech będzie chwila, w której wspomnieliście, pobożny bracie, imię
mężnego brata Szomberga.
- Czemu tak? Zaliście coś obmyślili? - spytał Zygfryd de Lowe.
- Mówcie żywo! - zawołali bracia Rotgier i Gotfryd.
- Słuchajcie - rzekł Hugo. - Jurand ma tu córkę, jedyne dziecko, którą jako źrenicę oka
miłuje.
- Ma! znamy ją. Miłuje ją i księżna Anna Danuta.
- Tak. Otóż słuchajcie, gdybyście porwali tę dziewkę, Jurand oddałby za nią nie tylko
Bergowa, ale wszystkich jeńców, siebie samego i Spychów w dodatku!
- Na krew świętego Bonifacego przelaną w Dochum! - zawołał brat Gotfryd - byłoby tak, jak
mówicie!
Po czym zamilkli, jakby przestraszeni śmiałością i trudnościami przedsięwzięcia. Dopiero
po chwili brat Rotgier zwrócił się do Zygfryda de Lowe:
- Rozum wasz i doświadczenie - rzekł - równe są męstwu; co tedy o tym mniemacie?
- Mniemam, że sprawa warta rozwagi.
- Bo - mówił dalej Rotgier - dziewka jest przyboczną księż-ny - ba, więcej, gdyż prawie
córką umiłowaną. Pomyślcie, pobożni bracia, jaki powstanie hałas.
A Hugo de Danveld począł się śmiać.
- Samiście mówili - rzekł - że Szomberg wytruł czy też wydusił Witoldowe szczenięta - i
cóż mu za to? Hałas oni z byle przyczyny podnoszą, ale gdybyśmy posłali mistrzowi Juranda
na łańcuchu, czeka nas pewniej nagroda niż kara.
- Tak - ozwał się de Lówe - sposobność do najazdu jest. Książę wyjeżdża, Anna Danuta
zostaje tu jeno z dworskimi dziewki. Jednakże najazd na dwór książęcy w czasie pokoju
-nie byle sprawa. Dwór książęcy - nie Spychów. To znów jak w Złotoryi! Znów pójdą skargi
do wszystkich królestw i do papieża na gwałty Zakonu; znów odezwie się z groźbą przeklęty
Jagiełło, a mistrz - znacie go przecie: rad on uchwyci, co się da chwycić, ale wojny z
Jagiełłą nie chce... Tak! krzyk się podniesie we wszystkich ziemiach Mazowsza i Polski.
- A tymczasem kości Juranda zbieleją na haku - odparł brat Hugo. - Kto wreszcie mówi wam,
by ją tu z dworca spod boku księżny porywać?
- Przecie nie z Ciechanowa, gdzie prócz szlachty jest trzystu łuczników.
- Nie. Ale zali Jurand nie może zachorzeć i przysłać ludzi po dziewkę? Nie wzbroni jej
wtedy księżna jechać, a jeśli dziewka w drodze przepadnie, kto powie wam lub mnie: "Tyś
ją porwał!"
- Ba! - odrzekł zniecierpliwiony de Lowe - sprawcie, by Jurand zachorzał i dziewkę
wezwał...
Na to uśmiechnął się z tryumfem Hugo i odrzekł:
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional