lektory on-line

Krzyżacy - Strona 234

ani z ziem spychowskich ustąpić, napadł na nich, knechtów wytracił, pana Majnegera sam
okrutnie kopią przebódł, a pana de Bergow wziął w niewolę i do piwnic spychowskich
wtrącił. De Fourcy jeden się ocalił i po trzechdniowym błąkaniu się po mazowieckich
lasach, dowiedziawszy się od smolarzy, iż w Ciechanowie bawią bracia zakonni, przedarł
się do nich, aby razem z nimi zanieść skargę przed majestat księcia, prosić o karę i o
rozkaz uwolnienia pana de Bergow.
Wieści te wnet zmąciły dobre stosunki między księciem i gośćmi, gdyż nie tylko dwaj
przybyli bracia, ale i Hugo de Danveld, i Zygfryd de Lowe poczęli natarczywie upominać
się u księcia, aby raz przecie uczynił sprawiedliwość Zakonowi, uwolnił granicę od
drapieżnika i ryczałtem karę za wszystkie winy wymierzył. Szczególniej Hugo de Danveld
mający własne dawne rachunki z Jurandem, których wspomnienie piekło go bólem i wstydem
-upominał się niemal groźnie o zemstę.
- Pójdzie skarga do wielkiego mistrza - mówił - i jeśli sprawiedliwości od waszej
książęcej mości nie uzyskamy, on sam potrafi ją uczynić, choćby za owym zbójem całe
Mazowsze stanęło.
Lecz książę, lubo z natury łagodny, rozgniewał się i rzekł:
- Jakiejże to sprawiedliwości się domagacie? Gdyby Jurand pierwszy na was nastąpił, wsie
popalił, stada zagarnął i ludzi pobił, pewnie bym go na sąd wezwał i karę mu odmierzył.
Ale wasi to sami go naszli. Wasz starosta knechtów na wyprawę pozwolił - a cóże Jurand?
Jeszcze wyzwanie przyjął, a tego jeno żądał, by ludzie odeszli. Jakoże mam go za to karać
alibo na sąd pozywać? Zaczepiliście strasznego męża, którego się wszyscy boją, i
dobrowolnie ściągnęliście klęskę na wasze głowy - więc czegóż chcecie? Zali mam mu
rozkazać, aby się nie bronił, gdy się wam spodoba go najechać?
- Nie Zakon go napastował, jeno goście, obcy rycerze - odparł Hugo.
- Za gości Zakon odpowiada, a do tego byli z nimi knechci z lubawskiej załogi.
- Miałże starosta gości jako na rzeź wydać? Na to książę zwrócił się do Zygfryda i rzekł:
- Patrzcieże, w co się sprawiedliwość w waszych uściech obraca i zali wasze wykręty nie
obrażają Boga? Lecz surowy Zygfryd odrzekł:
- Pan de Bergow musi być z niewoli wypuszczon, albowiem mężowie z jego rodu bywali
starszymi w Zakonie i wielkie Krzyżowi oddali usługi.
- A śmierć Majnegera musi być pomszczona - dodał Hugo de Danveld.
Książę, usłyszawszy to, odgarnął na obie strony włosy i wstawszy z ławy, począł iść ku
Niemcom z twarzą złowrogą, po chwili jednak wspomniał widocznie, że byli jego gośćmi,
więc pohamował się raz jeszcze, położył rękę na ramieniu Zygfryda i rzekł:
- Słuchajcie, starosto: krzyż na płaszczu nosicie, więc odpowiedzcie wedle sumienia - na
ten krzyż! - praw-li był Jurand czy też nie praw?
- Pan de Bergow musi być z niewoli wypuszczon - odpowiedział Zygfryd de Lowe.
Nastała chwila milczenia, po czym książę rzekł:
- Bóg, daj mi cierpliwość.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional