lektory on-line

Faraon - Strona 226

- Zostaw mnie...
Grek pochylił się nad nią i szeptał:
- Aha!... myślisz, że cię tu zostawię?... Dziś tyle dbam o ciebie, co o sukę, która węch
straciła... Ale musisz iść ze mną... Niech dowie się twój pan, że jest ktoś lepszy od
niego. On wykradł kapłankę bogini, a ja zabieram kochankę jemu...
- Mówię ci, że jestem chora...
Grek wydobył cienki sztylet i oparł jej na karku. Zatrzęsła się i szepnęła:
- Już idę...
Przez ukryte drzwi wyszli do ogrodu. Od strony książęcego pałacu dolatywał ich szmer
żołnierzy, którzy palili ognie. Tu i owdzie, między drzewami, widać było światła; od
czasu do czasu minął ich ktoś ze służby następcy. W bramie zatrzymała ich warta:
- Kto jesteście?
- Teby - odparł Lykon.
Bez przeszkody wyszli na ulicę i zniknęli w zaułkach cudzoziemskiego cyrkułu Pi-Bast.
Na dwie godziny przed świtem w mieście odezwały się trąby i bębny. Tutmozis jeszcze
leżał, pogrążony w głębokim śnie kiedy książę Ramzes ściągnął z niego płaszcz i zawołał z
wesołym śmiechem:
- Wstawaj, czujny wodzu!... Już pułki ruszyły.
Tutmozis usiadł na łóżku i przetarł zaspane oczy.
- Ach, to ty, panie? - spytał ziewając. - Cóż, wyspałeś się?
- Jak nigdy! - odparł książę.
- A ja bym jeszcze spał.
Wykąpali się obaj, włożyli kaftany i półpancerze i dosiedli koni, które rwały się z rąk
masztalerzom.
Wnet następca z małą świtą opuścił miasto wyprzedzając po drodze leniwie maszerujące
kolumny wojsk. Nil bardzo rozlał, a książę chciał być obecnym przy przechodzeniu kanałów
i brodów.
Gdy słońce weszło, ostatni wóz obozowy był już daleko za miastem, a dostojny nomarcha
Pi-Bast mówił do swojej służby:
- Teraz idę spać i biada temu, kto zbudzi mnie przed ucztą wieczorną! Nawet boskie słońce
odpoczywa po każdym dniu, ja zaś od pierwszego Hator nie kładłem się.
Zanim dokończył pochwały swojej czujności, wszedł oficer policyjny i poprosił go o osobne
posłuchanie w bardzo ważnej sprawie.
- Bodaj was ziemia pochłonęła! - mruknął dostojny pan. Niemniej kazał wezwać oficera i
spytał go opryskliwie:
- Nie można to zaczekać kilku godzin?... Przecie chyba Nil nie ucieka...
- Stało się wielkie nieszczęście - odparł oficer. -Syn następcy tronu zabity...
- Co?... jaki?... - krzyknął nomarcha.
- Syn Sary Źydówki.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional