lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 23

Kmicic spojrzał zdziwiony.
- Nie przestraszaj się waćpanna... Nie uczyniłem, choć się dusza zawsze we mnie na takich
szlachetków przewraca, którzy równymi nam się być mienią. Alem sobie pomyślał: okrzyczą
mnie niewinnie w okolicy za gwałtownika i jeszcze przed waćpanną obmówią.
- Wielkie to szczęście! - rzekła oddychając głęboko Oleńka - bo inaczej na oczy bym
waćpana widzieć nie mogła.
- A to jakim sposobem?
- Mała to szlachta, ale,starożytna i sławna. Dziaduś nieboszczyk zawsze się w nich kochał
i na wojnę z nimi chodził. Wiek życia razem przesłużyli,a czasu pokoju w dom ich
przyjmował. Stara to domu naszego przyjaźń, którą waćpan szanować musisz. Masz przecie
serce i nie popsujesz tej świętej zgody, w której żyliśmy dotąd!
- To ja o niczym nie wiedziałem! niech mnie usieką, jeślim wiedział! A przyznaję, że ta
bosa szlachetczyzna jakoś mi nie idzie do głowy. U nas: kto chłop,to chłop, a szlachta
wszystko familianci, którzy po dwóch na jedną kobyłę nie siadają... Dalibóg, że takim
szerepetkom nic do Kmiciców ani do Billewiczów, jak piskorzom nic do szczuk, choć i to, i
to ryba.
- Dziaduś powiadał, że substancja nic nie stanowi, jeno krew i poczciwość, a to poczciwi
ludzie, inaczej by ich dziaduś opiekunami moimi nie czynił.
Pan Andrzej zdumiał się i otworzył szeroko oczy.
- Ich? opiekunami waćpanny dziaduś uczynił? wszystką szlachtę laudańską?...
- Tak jest. Waćpan się nie marszcz, bo nieboszczyka wola święta. Dziwno mi to, że
wysłańcy tego waćpanu nie powiedzieli?
- Byłbym ich... Ale nie może to być! Przecie tu jest kilkanaście zaścianków... wszyscyż
to oni nad waćpanną sejmują? Zali i nade mną będą sejmikować, czym po ich myśli, czy
nie?... Ej ! nie żartuj no waćpanna, bo się we mnie krew burzy!
- Panie Andrzeju, ja nie żartuję... świętą i szczerą prawdę mówię. Nie będą oni
sejmikowali nad waćpanem; ale jeśli im ojcem za przykładem dziadusia będziesz, jeśli ich
nie odepchniesz, pychy nie okażesz, to nie tylko ich, ale i mnie za serce ujmiesz. Będę
razem z nimi waćpanu dziękowała, całe życie... całe życie, panie Andrzeju...
Głos jej brzmiał jak prośba pieściwa, ale on nie rozmarszczał brwi i chmurny był. Gniewem
wprawdzie nie wybuchnął, choć chwilami przelatywały mu jakby błyskawice po twarzy, ale
odrzekł z wyniosłością i dumą:
- Tegom się nie spodziewał! Szanuję wolę nieboszczyka i tak myślę, że pan podkomorzy mógł
ten drobiazg szlachecki do czasu mego przybycia opiekunami waćpanny uczynić, ale gdym tu
już raz nogą stanął, nikt inny prócz mnie opiekunem nie będzie. Nie tylko owe szaraki,
ale i sami Radziwiłłowie birżańscy nic tu do opieki nie mają!
Panna Aleksandra spoważniała i odrzekła po krótkiej chwili milczenia:
- ?le waćpan czynisz, że się dumą unosisz. Kondycje dziada nieboszczyka albo trzeba
wszystkie przyjąć, albo wszystkie odrzucić - rady innej nie widzę. Laudańscy nie będą się
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional