lektory on-line

Krzyżacy - Strona 219

- O czym gadacie? - zapytał nagle Zbyszko, o którego uszy odbił się kilkakrotnie wyraz:
Kurpie.
- O łucznikach kurpieskich i angielskich. Prawi ten rycerz, iże angielscy, a zasię
szkoccy, nad wszystkimi celują.
- Widziałem ich i ja pod Wilnem. O wa! słyszałem ich groty koło uszu. Byli też tam i
rycerze ze wszystkich krajów, którzy zapowiadali, że nas bez soli zjedzą, ale
popróbowawszy raz i drugi, stracili dojadła ochotę.
Maćko rozśmiał się i powtórzył słowa Zbyszkowe panu de Lorche.
- Mówili o tym na różnych dworach - odrzekł Lotaryńczyk -chwalono tam zawziętość waszych
rycerzy, ale przyganiano im, iż pogan przeciw Krzyżowi bronią.
- Broniliśmy naród, który chciał się ochrzcić, przeciw napaściom i niesprawiedliwości.
Niemcy to chcą ich w pogaństwie utrzymać, aby powód do wojny mieli.
- Bóg to osądzi - rzekł de Lorche.
- Może i niezadługo już - odpowiedział Maćko z Turobojów. Lecz Lotaryńczyk zasłyszawszy,
iż Zbyszko był pod Wilnem. począł się go o nie wypytywać, albowiem wieść o walkach i
pojedynkach rycerskich tam stoczonych rozeszła się już szeroko po świecie. Szczególniej
ów pojedynek, na który wyzwało się czterech rycerzy polskich i czterech francuskich,
podniecił wyobraźnię wojowników zachodnich. Więc de Lorche począł spoglądać z większym
szacunkiem na Zbyszka, jako na człowieka, który w tak sławnych bojach brał udział - i
radował się w sercu, iż nie z byle kim przyjdzie mu się potykać.
Jechali więc dalej w pozornej zgodzie, świadcząc sobie grzeczności na postojach i
częstując się wzajem winem, którego de Lorche miał znaczne zapasy w wozach. Lecz gdy z
rozmowy między nim a Maćkiem z Turobojów okazało się, że Ulryka de Elner naprawdę nie
jest panną, ale czterdziestoletnią zamężną niewiastą, mającą sześcioro dzieci, wzburzyła
się tym bardziej dusza w Zbyszku, że ów dziwny cudzoziemiec śmie "babę" nie tylko z
Danuśką porównywać, ale i pierwszeństwa dla niej wymagać. Pomyślał jednakowoż, że może to
być człowiek niespełna zmysłów, któremu ciemna izba i batogi więcej by się przydały od
podróży po świecie - i myśl ta powstrzymała w nim wybuch natychmiastowego gniewu.
- Czy nie myślicie - rzekł do Maćka - że zły duch rozum mu pomieszał? Może też siedzi mu
diabeł w głowie jako czerw w orzechu i gotów po nocy na którego z nas przeskoczyć. Trzeba
się nam mieć na baczności...
Usłyszawszy to, Maćko z Turobojów zaprzeczył wprawdzie, ale począł jednak spoglądać z
pewnym niepokojem na Lotaryńczyka i w końcu rzekł:
- Czasem bywa, że ich w opętanym siedzi sto i więcej, a cia-sno-li im, to radzi
pomieszkania w innych ludziach szukają. Najgorszy też taki diabeł, którego baba naśle.
Po czym zwrócił się nagle do rycerza:
- Pochwalony Jezus Chrystus!
- I ja go chwalę - odpowiedział z pewnym zdziwieniem de Lorche.
Maćko z Turobojów uspokoił się zupełnie.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional