lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 216

odbił się znany mu głos pana Michała, który mówił:
- Dobre pachołki! Nie wiem, jaka tam piechota, ale i jazda doskonała!
Zagłoba uderzył konia ostrogami.
- Jak się macie?! jak się macie?! już mnie niecierpliwość brała i chciałem w ogień
lecieć... A nie ranny który?
- Wszyscy zdrowi, chwała Bogu! - odrzekł pan Michał - aleśmy dwudziestu kilku dobrych
żołnierzy stracili.
- A Szwedzi?
- Położyliśmy ich mostem.
- Panie Michale, musiałeś tam używać jak pies w studni. A godziło się to mnie, starego,
na straży tu zostawiać? Mało dusza ze mnie nie wyszła, tak mi się chciało szwedziny.
Surowych bym ich jadł!
- Możesz waćpan dostać i pieczonych, bo się tam kilkunastu w ogniu przypaliło.
- Niech ich psi jedzą. A jeńców wzięliście co?
- Jest rotmistrz i siedmiu rajtarów.
- A co myślisz z nimi czynić?
- Kazałbym ich powiesić, bo jako zbójcy niewinną wieś napadli i ludzi wycinali... Ale Jan
powiada, że to nie idzie.
- Słuchajcie mnie waszmościowie, co mi tu do głowy przez ten czas przyszło. Na nic ich
wieszać - przeciwnie, puścić ich do Birż co prędzej.
- Czemuż to?
- Znacie mnie jako żołnierza, poznajcie jako statystę. Szwedów puśćmy, ale nie powiadajmy
im, kto jesteśmy. Owszem, mówmy, żeśmy radziwiłłowscy ludzie, że z rozkazu hetmana
wycięliśmy ten oddział i dalej będziemy wycinali wszystkie. które spotkamy, bo hetman
tylko przez fortel symulował, że do Szwedów przechodzi. Będą się tam oni za łby brali i
okrutnie kredyt hetmański przez to podkopiemy. Dalibóg, jeśli ta myśl nie jest warta
więcej od waszego zwycięstwa, to niech mi ogon jak koniowi wyrośnie. Bo uważcie tylko, że
i w Szwedów to ugodzi, i w Radziwiłła. Kiejdany od Birżów daleko, a Radziwiłł od Pontusa
jeszcze dalej. Nim sobie wytłumaczą, jak i co się stało, gotowi się pobić! Powaśnimy
zdrajcę z najezdnikami, mości panowie, a kto najlepiej wyjdzie na tym, jeśli nie
Rzeczpospolita?
- Grzeczna to jest rada i pewnie zwycięstwa warta, niech kule biją! - rzekł Stankiewicz.
- U waści kanclerski rozum - dodał Mirski - bo że im to pomiesza szyki, to pomiesza.
- Pewnie, że tak trzeba będzie uczynić - rzekł pan Michał. - Zaraz jutro ich puszczę, ale
dziś nie chcę o niczym wiedzieć, bom okrutnie zmachany... Gorąco tam było na drodze jak w
piekarni... Uf! całkiem mi ręce zemdlały... Oficer nie mógłby nawet dzisiaj jechać, bo w
pysk zacięty.
- Po jakiemu im tylko to wszystko powiemy? Co ojciec radzisz? - pytał Jan Skrzetuski.
- Jużem i o tym pomyślał -- odpowiedział Zagłoba. - Kowalski mi mówił, że między jego
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional