lektory on-line

Faraon - Strona 216

równie czystym jak serca członków najwyższej rady! Przypuśćmy jednak, że masz słuszność i
że jakiś chaldejski kapłan potrafił skłonić radę do podpisania ciężkiej umowy z Asyrią.
Otóż gdyby tak się zdarzyło, to skąd wiesz, że ów kapłan nie był wysłannikiem bogów,
którzy przez jego usta ostrzegli nas o wiszących nad Egiptem niebezpieczeństwach?...
- Odkądże to Chaldejczycy cieszą się takim zaufaniem u was? - zapytał książę.
- Kapłani chaldejscy są starszymi braćmi egipskich -wtrącił Mentezufis.
- To może i król asyryjski jest władcą faraona? -wtrącił książę.
- Nie bluźnij, wasza dostojność - surowo przerwał Mefres. - Lekkomyślnie szperasz w
najświętszych tajemnicach, a to bywało niebezpiecznym nawet dla większych od ciebie!
- Dobrze, nie będę szperał! Po czym jednak można poznać, że jeden Chaldejczyk jest
wysłannikiem bogów, a drugi szpiegiem króla Assara?
- Po cudach - odparł Mefres. - Gdyby na twój rozkaz, książę, ten pokój napełnił się
duchami, gdyby niewidzialne moce uniosły cię w powietrze, powiedzielibyśmy, żeś jest
narzędziem nieśmiertelnych, i słuchalibyśmy twej rady...
Ramzes wzruszył ramionami.
- I ja widziałem duchy: robiła je młoda dziewczyna... I ja widziałem w cyrku leżącego w
powietrzu kuglarza...
- Tylkoś nie dojrzał cienkich sznurków, które trzymali w zębach czterej jego pomocnicy...
- wtrącił Mentezufis.
Książę znowu roześmiał się i przypomniawszy sobie, co mu Tutmozis opowiadał o
nabożeństwach Mefresa, rzekł szyderczym tonem:
- Za króla Cheopsa pewien arcykapłan chciał koniecznie latać po powietrzu. W tym celu
modlił się do bogów, a swoim podwładnym kazał uważać: czy go nie podnoszą niewidzialne
siły?... I co powiecie, święci mężowie: od tej pory nie było dnia, ażeby prorocy nie
zapewniali arcykapłana, że unosi się w powietrzu, wprawdzie niewysoko, bo tylko na palec
od podłogi... Ale... co to waszej dostojności? - spytał nagle Mefresa.
Istotnie arcykapłan słuchając swojej własnej historii zachwiał się na krześle i byłby
upadł, gdyby nie podtrzymał go Mentezufis.
Ramzes zmięszał się. Podał starcowi wody do picia, natarł mu czoło i skronie octem,
zaczął go chłodzić wachlarzem...
Wkrótce święty Mefres przyszedł do siebie. Powstał z krzesła i rzekł do Mentezufisa:
- Już chyba możemy odejść?
- I ja tak myślę.
- A ja co mam robić? - spytał książę czując, że stało się coś złego.
- Spełnić obowiązki naczelnego wodza - odparł zimno Mentezufis.
Obaj kapłani ceremonialnie ukłonili się księciu i wyszli. Namiestnik był już całkiem
trzeźwy, ale na serce spadł mu wielki ciężar. W tej chwili zrozumiał, że popełnił dwa
ciężkie błędy: przyznał się kapłanom do tego, że zna ich wielką tajemnicę, i -
niemiłosiernie zadrwił z Mefresa.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional