lektory on-line

Krzyżacy - Strona 215

póki się dobrze nie przygotują.
-Zresztą - rzekł - książę niedawno do Malborga jeździł, gdzie pod niebytność mistrza
wielki marszałek go podejmował i gonitwy dla niego wyprawił, a teraz u księcia komtury
bawią -i ot, nowi goście jeszcze jadą...
Tu jednak zastanowił się przez chwilę i dodał:
- Powiadają ludzie, że te Krzyżaki nie bez przyczyny u nas i u księcia Ziemowita w Płocku
siedzą. Chcieliby oni pono, żeby w razie wojny nasi książęta nie wspomagali króla
polskiego, jeno ich, a jeśli się nie dadzą do tego pociągnąć, to żeby choć na boku
spokojnie ostali - ale tego nie będzie...
- Bóg da, że nie będzie. Jakżebyście to w domu usiedzieli? Wasi książęta przecie
Królestwu Polskiemu powinni. Nie usiedzicie, myślę.
- Nie usiedzimy - odrzekł Jędrek z Kropiwnicy.
Zbyszko spojrzał znów na obcych rycerzy i na ich pawie pióra:
- To i ci po to jadą?
- Bracia zakonni, może i po to. Kto ich wie?
- A ów trzeci?
- Trzeci jedzie, bo ciekawy.
- Znaczny jakiś musi być.
- Ba! wozów idzie za nim okutych trzy z godnym sprzętem, a ludzi pocztowych jest
dziewięciu. Bogdajby się z takim zewrzeć! Aże ślina do gęby idzie.
- Ale nie możecie?
- Jakże! Toć mi książę kazał ich strzec. Włos im z głowy nie spadnie do Ciechanowa.
- A nużbym ich pozwał? Nużby się chcieli ze mną potykać?
- Tedy musielibyście się wpierw ze mną potykać, bo pókim żyw, nie będzie z tego nic.
Zbyszko, usłyszawszy to, spojrzał przyjaźnie na młodego szlachcica i rzekł:
- Rozumiecie, co rycerska cześć. Z wami nie będę się potykał, bom wam przyjacielem, ale w
Ciechanowie, da Bóg, przyczynę przeciw Niemcom znajdę.
- W Ciechanowie róbcie sobie, co wam się podoba. Nie obejdzie się też tam bez jakowychś
gonitw, to może pójść i na ostre, byle książę i komturowie dali pozwoleństwo.
- Mam ci ja taką deskę, na której stoi pozwanie dla każdego, kto by nie przyznał, że
panna Danuta Jurandówna najcnotliwsza i najgładsza dziewka na świecie. Ale wiecie...
wszędy ludzie jeno ramionami ruszali i śmiali się.
- Bo też to jest obcy obyczaj, a prawdę rzekłszy, głupi, którego u nas ludzie nie znają,
chyba gdzieś na pograniczach. To i ten tu Lotaryńczyk zaczepiał po drodze szlachtę, każąc
jakąś swoją panią nad inne wysławiać. Ale go nikt nie rozumiał, a jam do bitki nie
dopuszczał.
- Jak to? kazał swoją panią wysławiać? Bójcie się Boga! Chyba że wstydu w oczach nie ma.
Tu spojrzał na zagranicznego rycerza, jakby się chcąc przekonać, jak też wygląda
człowiek, który wstydu w oczach nie ma, ale w duszy musiał jednak przyznać, iż Fulko de
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional