lektory on-line

Faraon - Strona 215

- Koniecznie... - odparł Mefres. - Choć w tej chwili...
- Siadajcie - przerwał książę.
Obaj kapłani spełnili rozkaz.
- Pytam się was, bo to potrzebne jest do moich planów: dlaczego rozpuszczono libijskie
pułki?...
- I rozpuści się inne - pochwycił Mentezufis. - Otóż rada najwyższa dlatego chce pozbyć
się dwudziestu tysięcy najkosztowniejszych żołnierzy, aby skarbowi jego świątobliwości
dostarczyć rocznie czterech tysięcy talentów, bez czego dwór królewski może znaleźć się w
niedostatku...
- Co jednak nie grozi najnędzniejszemu z egipskich kapłanów!... - wtrącił książę.
- Zapominasz, wasza dostojność, że kapłana nie godzi się nazywać "nędznym" - odparł
Mentezufis. - A że nie grozi żadnemu z nich niedostatek, to jest zasługą ich
powściągliwego trybu życia.
- W takim razie chyba posągi wypijają wino, co dzień odnoszone do świątyń, i kamienni
bogowie stroją swoje kobiety w złoto i drogie klejnoty - szydził książę. - Ale mniejsza o
waszą powściągliwość!... Rada kapłańska nie dlatego rozpędza dwadzieścia tysięcy wojska i
otwiera bramy Egiptu bandytom, ażeby napełnić skarb faraona...
- Tylko?...
- Tylko dlatego, ażeby przypodobać się królowi Assarowi. A ponieważ jego świątobliwość
nie zgodził się na oddanie Asyryjczykom Fenicji, więc wy chcecie osłabić państwo w inny
sposób: przez rozpuszczenie najemników i wywołanie wojny na naszej zachodniej granicy...
- Biorę bogów na świadectwo, że zdumiewasz nas, wasza dostojność!... - zawołał Mentezufis.
- Cienie faraonów bardziej zdumiałyby się usłyszawszy, że w tym samym Egipcie, w którym
spętano królewską władzę, jakiś chaldejski oszust wpływa na losy państwa...
- Uszom nie wierzę!... - odparł Mentezufis. - Co wasza dostojność mówisz o jakimś
Chaldejczyku?...
Namiestnik zaśmiał się szyderczo.
- Mówię o Beroesie... Jeżeli ty, święty mężu, nie słyszałeś o nim, zapytaj czcigodnego
Mefresa, a gdyby i on zapomniał, niech odwoła się do Herhora i Pentuera...
Oto wielka tajemnica waszych świątyń!... Obcy przybłęda, który jak złodziej dostał się do
Egiptu, narzuca członkom najwyższej rady traktat tak haniebny, że moglibyśmy podpisać go
dopiero po przegraniu bitew, po utracie wszystkich pułków i obu stolic.
I pomyśleć, że zrobił to jeden człowiek, najpewniej szpieg króla Assara!... A nasi mędrcy
tak dali się oczarować jego wymowie, że gdy faraon nie pozwolił im wyrzec się Fenicji, to
oni przynajmniej rozpuszczają pułki i wywołują wojnę na granicy zachodniej...
Słyszana rzecz?... - ciągnął już nie panujący nad sobą Ramzes. - Gdy jest najlepsza pora
zwiększyć armię do trzystu tysięcy ludzi i popchnąć ją do Niniwy, ci pobożni szaleńcy
rozpędzają dwadzieścia tysięcy wojsk i podpalają własny dom...
Mefres, sztywny i blady, słuchał tych okrutnych szyderstw. Wreszcie zabrał głos:
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional